Łączna liczba wyświetleń

piątek, 11 listopada 2011

Rankiem obudziłam się dziwnie zmęczona...Dawno  nie męczyłam sie  tak wstawaniem s . No cuż jak sie ma tak dzwine sny to spaniem też się można zmęczyć  . Udałam się do łazienki by się trochę ogarnąć i zeszłam na duł . mój Tofik spal w najlepsze a ja nie chcąc go budzić po cichutku weszłam do kuchni . Nawet nie wyobrażacie sobie jakie zdziwienie mnie opętało kiedy patrząc na zegarek było dopiero 20 po 6 . nie no już po porannej toalecie nie ma mowy bym znów zasnęła . Postanowiłam więc coś zjeść . Niestety w mojej lodówce było tylko światło i trochę chłodu . Poszłam na górę do pokoju po pieniądze , ponieważ teraz byłam już na serio głodna i postanowiłam pójść do sklepu . Kiedy sięgałam po torebkę , przypadkowo strąciłam ręką telefon . Odruchowo spojrzałam na wyświetlacz a na nim było napisane ,,Nieodebrane połączenia 6 od : Mama ,, Byłam w szoku , ponieważ moja mama nie zwykła do mnie dzwonić po 6 razy za zwyczaj poddawała się po 4 . No nic ja to coś naprawdę ważnego to zadzwoni , pomyślałam kładąc telefon do torebki . Zeszłam na duł i założyłam bluzę . Zamykając mieszkanie miałam nadzieje , ze jakiś sklep w okolicy będzie już czynny . Idąc do sklepu , mijałam ulice , wszystkie były takie same . Przypomniało mi się wtedy , jak przyjechałam tutaj po raz pierwszy , jak pierwszy raz szłam tą drogą . Matko jaka ja byłam wtedy głupia , że nie chciałam tu przyjechać . Przecież gdyby nie to , ze tu przyjechałam to nigdy nie poznałabym TH , Vik , Maxa ... Tak ci ludzie mimo niż nie znam ich aż tak dobrze są dla mnie wszystkim . Dlaczego ? Bo nie mam tu rodziny ...   Ale ja to rozumiem . Podczas tych rozmyślań doszłam do sklepu . Mila pani w czarownych włosach i zielonej opasce na głowie podała mi wszystkie potrzebne rzeczy . Wracając do domu Zadzwonił mój telefon .
- Tak mamo ?
-Oj jak dobrze , ze odebrałaś  Słuchaj Matek zaraz będzie w Magdeburgu a ty musisz go odebrać z peronu .
- Mamo , ale to jest 10 km od nas . ja tam na pieszo tak szybo nie dojdę , a autobusem nie pojadę bo dziś kursują ale tylko od 12 bo jest tam jakaś awaria .
- No ty na pewno coś wymyślisz skarbie .
- Taa jasne .
- nie łam się . Wiesz ja muszę kończyć bo jadę autem do domu wiesz ciotka cały czas narzeka .
-Dobra pa !
- Tylko nie zapomnij go odebrać .
Tak i to była cała akcja z moją mamą . Tradycyjnie coś musi na ostatnia  chwilę wymyślić . Ale jak ja odbiorę młodego ? Dochodziłam już do domu gdy nagle wpadło mi coś do głowy .
- Hallo ? Geo jesteś tam ?
-Boże , dziewczyna czy ty zawsze musisz minie w środku nocy budzić . ?
-Proszę bądź u mnie za sekundę , samochodem pod domem ok ?
-Ale...
-Nie pytaj o nic tylko natychmiast przyjeżdżaj .
I rozłączyłam się , Georg był pierwszą osobą o której pomyślałam , bo on jeździ samochodem najszybciej . Ja migiem zrobiłam sobie śniadanko i ledwo co zdążyłam nakarmić Toffika , jak usłyszałam trąbienie . Wzięłam ze sobą kanapki , których nie zdążyłam zjeść i pobiegłam w stronę samochodu Geo .
- O widzę , ze pomyślałaś o mnie . - Powiedział zadowolony chłopak .
- No pewnie . - Udostępniłam mu jedną kanapkę , no niestety ja dałam mu jedną a on sobie  sam wizą resztę czyli dwie . dziwne jak podczas jazdy tak krótkiej można zjeść całe śniadanie i jeszcze być głodnym . No nic dotarliśmy już na miejsce . na stacji stał mój brat . Od razu rozpoznałam jego blond grzywkę na jedno oko i tradycyjnie adidasy za kostkę .
- no na reszcie , ule ja mogłem na ciebie czekać i ty śmiesz nazywać się moją siostrą no nie .
- Tak ja też się stęskniłam .
W tym momencie z samochody wyparował Geo . mój brat nagle zaniemówił bo był chyba największym fanem TH . bardzo podobały mu się ich niemalże wszystkie piosenki .
- Chłopcze masz jakieś walizki ?
-yyyy nooo mmmm
- Taaa ma chyba coś tam ze sobą wizą . - Powiedziałam ratując honor mojego niedocenionego braciszka .
-Aha spoko , Georg jestem . - Chłopak przedstawił się Mateuszowi .
-ja Mateusz . Cieszę sie , ze cię poznałem .
- Luzik ładujcie sie do auta bo trzeba młodego z reszta poznać . - powiedział Geo .
I tak wracaliśmy do domu , w samochodzie mój brat nagle zrobił się rozmowny . Ciągle się o coś pytał a Geo , jak Geo próbował jakoś rozsądnie mu odpowiadać . A to było dla niego stresujące . Po wejściu do  domu Mateusz natychmiast rzucił się na kanapę ale równie natychmiast z niej wstał bo Toffik bynajmniej go nie polubił .
- Boże co to za bydle !! - Krzykną .
-Sam jesteś bydle , to jest Toffik i on jest mój , a ja domagam sie szacunku wobec niego rozumiesz /
- Boze ty sie tak nie wnerwiaj na mnie ok ? A tak wgl . to skąd znasz Georga ?
- No widzisz ja tu znam wszystkich , nie to co ty .
- Aha spoko o nic nie pytam . Ale resztę też znasz ?
- Tak , znam  ...
I w tym czasie zadzwonił telefon . Ale to była pomyłka i w sumie to dobrze bo od rana jakoś bolało mnie gardło . Nie kontynuowałam już rozmowy z bratem tylko udałam się na górę . Siedząc na łóżku z telefonem w ręce nagle zrobiło mi się zimno . okryłam się grubym kocem i już miałam zasypiać kiedy do moich drzwi balkonowych ktoś zapukał . Odwróciłam się w ich stronę . na balkonie stał Bill . Znów o nim zapomniałam . Ostatnio wo gule o wszystkim zapominam . Nie chciało mi się schodzić z łóżka więc tak trzymając nogi na łóżku , podpierając się rękami o podłogę ledwo udało mi się otworzyć balkon . Niestety jednak kiedyy je otworzyłam spadłam z łóżka .
- Nic ci nie jest ? - Zapytał chłopak .
- Nie . Odpowiedziałam moim chorym głosem .
- Ale chyba tak . - Powiedział wokalista podnosząc mnie z podłogi .
- Trochę mnie gardło  boli ... - Powiedziałam cicho , cicho , ponieważ głośniej już nie mogłam . 
- I masz gorączkę , o nie kładź się do łóżka , a ja zrobię ci herbatę z cytryną . - Chłopak się przeją moją choroba , a ja poczułam się jak w domu .
Nagle usłyszałam pisk u nie w domu . Dobiegał on z dołu . Owinięta kocem podreptałam na dół . A tam mój brat skakał i piszczał .
- Boże co ty robisz , pogięło cie ,głowa mnie boli a ty sobie tutaj jakieś piski urządzasz co ty sobie kurwa wyobrażasz , że ja mam uszy zatkane i , ze cie nie słyszę . Matko zamknij się wreszcie bo ja tu nie wytrzymam .- dawno się tak nie darłam , ale mój głos brzmiał tak jak by ktoś mi gwoździem po gardle rysował .
- Liss kto to jest ?- zapytał zaskoczony Bill .
- A to jest mój NIESTETY brat . - Powiedziałam
- To ja cię rozumiem . Mam ten sam problem . - Bill zaczął sie śmiać .
- Luizko , ale ty masz znajomości ! - Mój brat przytulił się do mnie . Nie powiem byłam w szoku .
mimo wszystko poznałam go z Billem  i poszłam na górę . Znów położyłam się do łóżka . Jednak tym razem zasnęłam spokojnie . Kiedy se już obudziłam było zupełnie ciemno . Podniosłam się ale nie mogłam zrobić tego w pełni ponieważ na moich nogach leżała jakaś postać . Chwyciłam telefon , który leżał obok mnie . Oświetliłam ją , a raczej jego , ponieważ okazało się , ze to Bill . hmmm to może dlatego było mi tak ciepło w nogi . chciałam delikatnie zejść by go nie obudzić , ale niestety mi się to nie udało bo przy moim łóżku leżał jeszcze ktoś kogo nie zauważyłam wcześniej . To był Toffil , a ja niestety  nadepłam mu na ogon . i  zbudziłam tych dwóch panów .
- Liss , przepraszam cie ale przyniosłem ci herbatę ale ty spałaś więc postanowiłem zaczekać aż się obudzisz , ale niestety zasnąłem .
- Nic sie nie stało . - Uśmiechnęłam sie i zapaliłam światło .
Bill wziął tofika na ręce i zaczął się z nim bawić . Ja natomiast zeszłam na dół zrobić herbatę . mój brat oglądał TV .
- Jest jeszcze Bill ?- zapytał .
-Tak , jest . - Odpowiedziałam mu .
- Wiesz , on jest całkiem sympatyczny , serio , po prostu super mi się z nim rozmawiało .
- Tak ,  to fajnie . - Powiedziałam trochę zaskoczona . Mój bart nie mówi takich rzeczy , czyli w tym na pewno coś musi być .
Jak herbata była już gotowa , zaniosłam ją do pokoju . A w nim Bill oglądał moje płyty , które były rozrzycone po biurku .
- Widzę , ze lubisz Rocka co nie ?- Zapytał chłopak .
- No ba . - Powiedziałam z uśmiechem .
- A jak tam twoje gardło . - Zapytał .
- No trochę lepiej .Martwisz się o mnie ? - Zapytałam pewnie .
- Tak , ja się lubię martwić . I opiekować się . I wogule ...
- Tak i wogule to najchętniej byś mnie zaadoptował co nie ?
- A ja myślałem raczej o czymś innym .
-Tak ? A o czym .
- Że może byśmy się spodlali .
- hmmm , kuszące a w jakim celu ?
- No wiesz , żeby sobie pogadać .
- pogadać mówisz , a nie możemy teraz .
- Ale ja chcę , żeby było bardziej romantycznie .
-Hmmmm no dobra . To kiedy i gdzie .
- Może w Lasocie jutro o 20 ?
- Ok .
Umówiłam się z nim , znów . Mam nadzieję , ze teraz nic nam nie przeszkodzi . Hmmm ciekawe jak jest w tej Lasocie . Słyszałam , ze to bardzo fajna restauracja .Gadałam z Billem jeszcze długi czas , nasze rozmowy były praktycznie o wszystkim . jednak nie wiadomo jak szybko zrobiło się 20 po 23 i Bill postanowił , ze odwiedzi mnie jutro , ponieważ ja jestem jeszcze chora i muszę odpoczywać . kochany jest , martwi się o mnie bardziej niż mój rodzony brat , który  wyjątkowo dziś mi nie przeszkadzał .
Nazajutrz słonko był bardzo intensywne . Bardzo świeciło . Ja czułam się już lepiej . Zmotywowało mnie to do tego by posprzątać . Po toalecie porannej nastał czas na śniadanie , które przygotował mój brat . Osobiście byłam w szoku bo on nie ma takich zwyczajów . Po posiłku udałam się do pokoju . W nim rozpoczęło się sprzątano . Przy okazji znalazłam sobie fajne wdzianko ja  dzisiejszy wieczór . . mimo , ze wydawało mi się , że było czysto to mojej uwadze umkną jeden szczegół a mianowicie jeden karton a w nim . . .