Mam na imię Liss . . .
Łączna liczba wyświetleń
sobota, 10 marca 2012
Nowy start ...
Hej po dłłługiej nieobecności ;) Przepraszam . Niestety nie jestem w stanie kontynuować dalej tego opowiadania , więc zaczynam od nowa . Nowy początek . Jednak bohaterowie praktycznie ci sami ! Kochani . Zapraszam do czytania !
piątek, 11 listopada 2011
Rankiem obudziłam się dziwnie zmęczona...Dawno nie męczyłam sie tak wstawaniem s . No cuż jak sie ma tak dzwine sny to spaniem też się można zmęczyć . Udałam się do łazienki by się trochę ogarnąć i zeszłam na duł . mój Tofik spal w najlepsze a ja nie chcąc go budzić po cichutku weszłam do kuchni . Nawet nie wyobrażacie sobie jakie zdziwienie mnie opętało kiedy patrząc na zegarek było dopiero 20 po 6 . nie no już po porannej toalecie nie ma mowy bym znów zasnęła . Postanowiłam więc coś zjeść . Niestety w mojej lodówce było tylko światło i trochę chłodu . Poszłam na górę do pokoju po pieniądze , ponieważ teraz byłam już na serio głodna i postanowiłam pójść do sklepu . Kiedy sięgałam po torebkę , przypadkowo strąciłam ręką telefon . Odruchowo spojrzałam na wyświetlacz a na nim było napisane ,,Nieodebrane połączenia 6 od : Mama ,, Byłam w szoku , ponieważ moja mama nie zwykła do mnie dzwonić po 6 razy za zwyczaj poddawała się po 4 . No nic ja to coś naprawdę ważnego to zadzwoni , pomyślałam kładąc telefon do torebki . Zeszłam na duł i założyłam bluzę . Zamykając mieszkanie miałam nadzieje , ze jakiś sklep w okolicy będzie już czynny . Idąc do sklepu , mijałam ulice , wszystkie były takie same . Przypomniało mi się wtedy , jak przyjechałam tutaj po raz pierwszy , jak pierwszy raz szłam tą drogą . Matko jaka ja byłam wtedy głupia , że nie chciałam tu przyjechać . Przecież gdyby nie to , ze tu przyjechałam to nigdy nie poznałabym TH , Vik , Maxa ... Tak ci ludzie mimo niż nie znam ich aż tak dobrze są dla mnie wszystkim . Dlaczego ? Bo nie mam tu rodziny ... Ale ja to rozumiem . Podczas tych rozmyślań doszłam do sklepu . Mila pani w czarownych włosach i zielonej opasce na głowie podała mi wszystkie potrzebne rzeczy . Wracając do domu Zadzwonił mój telefon .
- Tak mamo ?
-Oj jak dobrze , ze odebrałaś Słuchaj Matek zaraz będzie w Magdeburgu a ty musisz go odebrać z peronu .
- Mamo , ale to jest 10 km od nas . ja tam na pieszo tak szybo nie dojdę , a autobusem nie pojadę bo dziś kursują ale tylko od 12 bo jest tam jakaś awaria .
- No ty na pewno coś wymyślisz skarbie .
- Taa jasne .
- nie łam się . Wiesz ja muszę kończyć bo jadę autem do domu wiesz ciotka cały czas narzeka .
-Dobra pa !
- Tylko nie zapomnij go odebrać .
Tak i to była cała akcja z moją mamą . Tradycyjnie coś musi na ostatnia chwilę wymyślić . Ale jak ja odbiorę młodego ? Dochodziłam już do domu gdy nagle wpadło mi coś do głowy .
- Hallo ? Geo jesteś tam ?
-Boże , dziewczyna czy ty zawsze musisz minie w środku nocy budzić . ?
-Proszę bądź u mnie za sekundę , samochodem pod domem ok ?
-Ale...
-Nie pytaj o nic tylko natychmiast przyjeżdżaj .
I rozłączyłam się , Georg był pierwszą osobą o której pomyślałam , bo on jeździ samochodem najszybciej . Ja migiem zrobiłam sobie śniadanko i ledwo co zdążyłam nakarmić Toffika , jak usłyszałam trąbienie . Wzięłam ze sobą kanapki , których nie zdążyłam zjeść i pobiegłam w stronę samochodu Geo .
- O widzę , ze pomyślałaś o mnie . - Powiedział zadowolony chłopak .
- No pewnie . - Udostępniłam mu jedną kanapkę , no niestety ja dałam mu jedną a on sobie sam wizą resztę czyli dwie . dziwne jak podczas jazdy tak krótkiej można zjeść całe śniadanie i jeszcze być głodnym . No nic dotarliśmy już na miejsce . na stacji stał mój brat . Od razu rozpoznałam jego blond grzywkę na jedno oko i tradycyjnie adidasy za kostkę .
- no na reszcie , ule ja mogłem na ciebie czekać i ty śmiesz nazywać się moją siostrą no nie .
- Tak ja też się stęskniłam .
W tym momencie z samochody wyparował Geo . mój brat nagle zaniemówił bo był chyba największym fanem TH . bardzo podobały mu się ich niemalże wszystkie piosenki .
- Chłopcze masz jakieś walizki ?
-yyyy nooo mmmm
- Taaa ma chyba coś tam ze sobą wizą . - Powiedziałam ratując honor mojego niedocenionego braciszka .
-Aha spoko , Georg jestem . - Chłopak przedstawił się Mateuszowi .
-ja Mateusz . Cieszę sie , ze cię poznałem .
- Luzik ładujcie sie do auta bo trzeba młodego z reszta poznać . - powiedział Geo .
I tak wracaliśmy do domu , w samochodzie mój brat nagle zrobił się rozmowny . Ciągle się o coś pytał a Geo , jak Geo próbował jakoś rozsądnie mu odpowiadać . A to było dla niego stresujące . Po wejściu do domu Mateusz natychmiast rzucił się na kanapę ale równie natychmiast z niej wstał bo Toffik bynajmniej go nie polubił .
- Boże co to za bydle !! - Krzykną .
-Sam jesteś bydle , to jest Toffik i on jest mój , a ja domagam sie szacunku wobec niego rozumiesz /
- Boze ty sie tak nie wnerwiaj na mnie ok ? A tak wgl . to skąd znasz Georga ?
- No widzisz ja tu znam wszystkich , nie to co ty .
- Aha spoko o nic nie pytam . Ale resztę też znasz ?
- Tak , znam ...
I w tym czasie zadzwonił telefon . Ale to była pomyłka i w sumie to dobrze bo od rana jakoś bolało mnie gardło . Nie kontynuowałam już rozmowy z bratem tylko udałam się na górę . Siedząc na łóżku z telefonem w ręce nagle zrobiło mi się zimno . okryłam się grubym kocem i już miałam zasypiać kiedy do moich drzwi balkonowych ktoś zapukał . Odwróciłam się w ich stronę . na balkonie stał Bill . Znów o nim zapomniałam . Ostatnio wo gule o wszystkim zapominam . Nie chciało mi się schodzić z łóżka więc tak trzymając nogi na łóżku , podpierając się rękami o podłogę ledwo udało mi się otworzyć balkon . Niestety jednak kiedyy je otworzyłam spadłam z łóżka .
- Nic ci nie jest ? - Zapytał chłopak .
- Nie . Odpowiedziałam moim chorym głosem .
- Ale chyba tak . - Powiedział wokalista podnosząc mnie z podłogi .
- Trochę mnie gardło boli ... - Powiedziałam cicho , cicho , ponieważ głośniej już nie mogłam .
- I masz gorączkę , o nie kładź się do łóżka , a ja zrobię ci herbatę z cytryną . - Chłopak się przeją moją choroba , a ja poczułam się jak w domu .
Nagle usłyszałam pisk u nie w domu . Dobiegał on z dołu . Owinięta kocem podreptałam na dół . A tam mój brat skakał i piszczał .
- Boże co ty robisz , pogięło cie ,głowa mnie boli a ty sobie tutaj jakieś piski urządzasz co ty sobie kurwa wyobrażasz , że ja mam uszy zatkane i , ze cie nie słyszę . Matko zamknij się wreszcie bo ja tu nie wytrzymam .- dawno się tak nie darłam , ale mój głos brzmiał tak jak by ktoś mi gwoździem po gardle rysował .
- Liss kto to jest ?- zapytał zaskoczony Bill .
- A to jest mój NIESTETY brat . - Powiedziałam
- To ja cię rozumiem . Mam ten sam problem . - Bill zaczął sie śmiać .
- Luizko , ale ty masz znajomości ! - Mój brat przytulił się do mnie . Nie powiem byłam w szoku .
mimo wszystko poznałam go z Billem i poszłam na górę . Znów położyłam się do łóżka . Jednak tym razem zasnęłam spokojnie . Kiedy se już obudziłam było zupełnie ciemno . Podniosłam się ale nie mogłam zrobić tego w pełni ponieważ na moich nogach leżała jakaś postać . Chwyciłam telefon , który leżał obok mnie . Oświetliłam ją , a raczej jego , ponieważ okazało się , ze to Bill . hmmm to może dlatego było mi tak ciepło w nogi . chciałam delikatnie zejść by go nie obudzić , ale niestety mi się to nie udało bo przy moim łóżku leżał jeszcze ktoś kogo nie zauważyłam wcześniej . To był Toffil , a ja niestety nadepłam mu na ogon . i zbudziłam tych dwóch panów .
- Liss , przepraszam cie ale przyniosłem ci herbatę ale ty spałaś więc postanowiłem zaczekać aż się obudzisz , ale niestety zasnąłem .
- Nic sie nie stało . - Uśmiechnęłam sie i zapaliłam światło .
Bill wziął tofika na ręce i zaczął się z nim bawić . Ja natomiast zeszłam na dół zrobić herbatę . mój brat oglądał TV .
- Jest jeszcze Bill ?- zapytał .
-Tak , jest . - Odpowiedziałam mu .
- Wiesz , on jest całkiem sympatyczny , serio , po prostu super mi się z nim rozmawiało .
- Tak , to fajnie . - Powiedziałam trochę zaskoczona . Mój bart nie mówi takich rzeczy , czyli w tym na pewno coś musi być .
Jak herbata była już gotowa , zaniosłam ją do pokoju . A w nim Bill oglądał moje płyty , które były rozrzycone po biurku .
- Widzę , ze lubisz Rocka co nie ?- Zapytał chłopak .
- No ba . - Powiedziałam z uśmiechem .
- A jak tam twoje gardło . - Zapytał .
- No trochę lepiej .Martwisz się o mnie ? - Zapytałam pewnie .
- Tak , ja się lubię martwić . I opiekować się . I wogule ...
- Tak i wogule to najchętniej byś mnie zaadoptował co nie ?
- A ja myślałem raczej o czymś innym .
-Tak ? A o czym .
- Że może byśmy się spodlali .
- hmmm , kuszące a w jakim celu ?
- No wiesz , żeby sobie pogadać .
- pogadać mówisz , a nie możemy teraz .
- Ale ja chcę , żeby było bardziej romantycznie .
-Hmmmm no dobra . To kiedy i gdzie .
- Może w Lasocie jutro o 20 ?
- Ok .
Umówiłam się z nim , znów . Mam nadzieję , ze teraz nic nam nie przeszkodzi . Hmmm ciekawe jak jest w tej Lasocie . Słyszałam , ze to bardzo fajna restauracja .Gadałam z Billem jeszcze długi czas , nasze rozmowy były praktycznie o wszystkim . jednak nie wiadomo jak szybko zrobiło się 20 po 23 i Bill postanowił , ze odwiedzi mnie jutro , ponieważ ja jestem jeszcze chora i muszę odpoczywać . kochany jest , martwi się o mnie bardziej niż mój rodzony brat , który wyjątkowo dziś mi nie przeszkadzał .
Nazajutrz słonko był bardzo intensywne . Bardzo świeciło . Ja czułam się już lepiej . Zmotywowało mnie to do tego by posprzątać . Po toalecie porannej nastał czas na śniadanie , które przygotował mój brat . Osobiście byłam w szoku bo on nie ma takich zwyczajów . Po posiłku udałam się do pokoju . W nim rozpoczęło się sprzątano . Przy okazji znalazłam sobie fajne wdzianko ja dzisiejszy wieczór . . mimo , ze wydawało mi się , że było czysto to mojej uwadze umkną jeden szczegół a mianowicie jeden karton a w nim . . .
- Tak mamo ?
-Oj jak dobrze , ze odebrałaś Słuchaj Matek zaraz będzie w Magdeburgu a ty musisz go odebrać z peronu .
- Mamo , ale to jest 10 km od nas . ja tam na pieszo tak szybo nie dojdę , a autobusem nie pojadę bo dziś kursują ale tylko od 12 bo jest tam jakaś awaria .
- No ty na pewno coś wymyślisz skarbie .
- Taa jasne .
- nie łam się . Wiesz ja muszę kończyć bo jadę autem do domu wiesz ciotka cały czas narzeka .
-Dobra pa !
- Tylko nie zapomnij go odebrać .
Tak i to była cała akcja z moją mamą . Tradycyjnie coś musi na ostatnia chwilę wymyślić . Ale jak ja odbiorę młodego ? Dochodziłam już do domu gdy nagle wpadło mi coś do głowy .
- Hallo ? Geo jesteś tam ?
-Boże , dziewczyna czy ty zawsze musisz minie w środku nocy budzić . ?
-Proszę bądź u mnie za sekundę , samochodem pod domem ok ?
-Ale...
-Nie pytaj o nic tylko natychmiast przyjeżdżaj .
I rozłączyłam się , Georg był pierwszą osobą o której pomyślałam , bo on jeździ samochodem najszybciej . Ja migiem zrobiłam sobie śniadanko i ledwo co zdążyłam nakarmić Toffika , jak usłyszałam trąbienie . Wzięłam ze sobą kanapki , których nie zdążyłam zjeść i pobiegłam w stronę samochodu Geo .
- O widzę , ze pomyślałaś o mnie . - Powiedział zadowolony chłopak .
- No pewnie . - Udostępniłam mu jedną kanapkę , no niestety ja dałam mu jedną a on sobie sam wizą resztę czyli dwie . dziwne jak podczas jazdy tak krótkiej można zjeść całe śniadanie i jeszcze być głodnym . No nic dotarliśmy już na miejsce . na stacji stał mój brat . Od razu rozpoznałam jego blond grzywkę na jedno oko i tradycyjnie adidasy za kostkę .
- no na reszcie , ule ja mogłem na ciebie czekać i ty śmiesz nazywać się moją siostrą no nie .
- Tak ja też się stęskniłam .
W tym momencie z samochody wyparował Geo . mój brat nagle zaniemówił bo był chyba największym fanem TH . bardzo podobały mu się ich niemalże wszystkie piosenki .
- Chłopcze masz jakieś walizki ?
-yyyy nooo mmmm
- Taaa ma chyba coś tam ze sobą wizą . - Powiedziałam ratując honor mojego niedocenionego braciszka .
-Aha spoko , Georg jestem . - Chłopak przedstawił się Mateuszowi .
-ja Mateusz . Cieszę sie , ze cię poznałem .
- Luzik ładujcie sie do auta bo trzeba młodego z reszta poznać . - powiedział Geo .
I tak wracaliśmy do domu , w samochodzie mój brat nagle zrobił się rozmowny . Ciągle się o coś pytał a Geo , jak Geo próbował jakoś rozsądnie mu odpowiadać . A to było dla niego stresujące . Po wejściu do domu Mateusz natychmiast rzucił się na kanapę ale równie natychmiast z niej wstał bo Toffik bynajmniej go nie polubił .
- Boże co to za bydle !! - Krzykną .
-Sam jesteś bydle , to jest Toffik i on jest mój , a ja domagam sie szacunku wobec niego rozumiesz /
- Boze ty sie tak nie wnerwiaj na mnie ok ? A tak wgl . to skąd znasz Georga ?
- No widzisz ja tu znam wszystkich , nie to co ty .
- Aha spoko o nic nie pytam . Ale resztę też znasz ?
- Tak , znam ...
I w tym czasie zadzwonił telefon . Ale to była pomyłka i w sumie to dobrze bo od rana jakoś bolało mnie gardło . Nie kontynuowałam już rozmowy z bratem tylko udałam się na górę . Siedząc na łóżku z telefonem w ręce nagle zrobiło mi się zimno . okryłam się grubym kocem i już miałam zasypiać kiedy do moich drzwi balkonowych ktoś zapukał . Odwróciłam się w ich stronę . na balkonie stał Bill . Znów o nim zapomniałam . Ostatnio wo gule o wszystkim zapominam . Nie chciało mi się schodzić z łóżka więc tak trzymając nogi na łóżku , podpierając się rękami o podłogę ledwo udało mi się otworzyć balkon . Niestety jednak kiedyy je otworzyłam spadłam z łóżka .
- Nic ci nie jest ? - Zapytał chłopak .
- Nie . Odpowiedziałam moim chorym głosem .
- Ale chyba tak . - Powiedział wokalista podnosząc mnie z podłogi .
- Trochę mnie gardło boli ... - Powiedziałam cicho , cicho , ponieważ głośniej już nie mogłam .
- I masz gorączkę , o nie kładź się do łóżka , a ja zrobię ci herbatę z cytryną . - Chłopak się przeją moją choroba , a ja poczułam się jak w domu .
Nagle usłyszałam pisk u nie w domu . Dobiegał on z dołu . Owinięta kocem podreptałam na dół . A tam mój brat skakał i piszczał .
- Boże co ty robisz , pogięło cie ,głowa mnie boli a ty sobie tutaj jakieś piski urządzasz co ty sobie kurwa wyobrażasz , że ja mam uszy zatkane i , ze cie nie słyszę . Matko zamknij się wreszcie bo ja tu nie wytrzymam .- dawno się tak nie darłam , ale mój głos brzmiał tak jak by ktoś mi gwoździem po gardle rysował .
- Liss kto to jest ?- zapytał zaskoczony Bill .
- A to jest mój NIESTETY brat . - Powiedziałam
- To ja cię rozumiem . Mam ten sam problem . - Bill zaczął sie śmiać .
- Luizko , ale ty masz znajomości ! - Mój brat przytulił się do mnie . Nie powiem byłam w szoku .
mimo wszystko poznałam go z Billem i poszłam na górę . Znów położyłam się do łóżka . Jednak tym razem zasnęłam spokojnie . Kiedy se już obudziłam było zupełnie ciemno . Podniosłam się ale nie mogłam zrobić tego w pełni ponieważ na moich nogach leżała jakaś postać . Chwyciłam telefon , który leżał obok mnie . Oświetliłam ją , a raczej jego , ponieważ okazało się , ze to Bill . hmmm to może dlatego było mi tak ciepło w nogi . chciałam delikatnie zejść by go nie obudzić , ale niestety mi się to nie udało bo przy moim łóżku leżał jeszcze ktoś kogo nie zauważyłam wcześniej . To był Toffil , a ja niestety nadepłam mu na ogon . i zbudziłam tych dwóch panów .
- Liss , przepraszam cie ale przyniosłem ci herbatę ale ty spałaś więc postanowiłem zaczekać aż się obudzisz , ale niestety zasnąłem .
- Nic sie nie stało . - Uśmiechnęłam sie i zapaliłam światło .
Bill wziął tofika na ręce i zaczął się z nim bawić . Ja natomiast zeszłam na dół zrobić herbatę . mój brat oglądał TV .
- Jest jeszcze Bill ?- zapytał .
-Tak , jest . - Odpowiedziałam mu .
- Wiesz , on jest całkiem sympatyczny , serio , po prostu super mi się z nim rozmawiało .
- Tak , to fajnie . - Powiedziałam trochę zaskoczona . Mój bart nie mówi takich rzeczy , czyli w tym na pewno coś musi być .
Jak herbata była już gotowa , zaniosłam ją do pokoju . A w nim Bill oglądał moje płyty , które były rozrzycone po biurku .
- Widzę , ze lubisz Rocka co nie ?- Zapytał chłopak .
- No ba . - Powiedziałam z uśmiechem .
- A jak tam twoje gardło . - Zapytał .
- No trochę lepiej .Martwisz się o mnie ? - Zapytałam pewnie .
- Tak , ja się lubię martwić . I opiekować się . I wogule ...
- Tak i wogule to najchętniej byś mnie zaadoptował co nie ?
- A ja myślałem raczej o czymś innym .
-Tak ? A o czym .
- Że może byśmy się spodlali .
- hmmm , kuszące a w jakim celu ?
- No wiesz , żeby sobie pogadać .
- pogadać mówisz , a nie możemy teraz .
- Ale ja chcę , żeby było bardziej romantycznie .
-Hmmmm no dobra . To kiedy i gdzie .
- Może w Lasocie jutro o 20 ?
- Ok .
Umówiłam się z nim , znów . Mam nadzieję , ze teraz nic nam nie przeszkodzi . Hmmm ciekawe jak jest w tej Lasocie . Słyszałam , ze to bardzo fajna restauracja .Gadałam z Billem jeszcze długi czas , nasze rozmowy były praktycznie o wszystkim . jednak nie wiadomo jak szybko zrobiło się 20 po 23 i Bill postanowił , ze odwiedzi mnie jutro , ponieważ ja jestem jeszcze chora i muszę odpoczywać . kochany jest , martwi się o mnie bardziej niż mój rodzony brat , który wyjątkowo dziś mi nie przeszkadzał .
Nazajutrz słonko był bardzo intensywne . Bardzo świeciło . Ja czułam się już lepiej . Zmotywowało mnie to do tego by posprzątać . Po toalecie porannej nastał czas na śniadanie , które przygotował mój brat . Osobiście byłam w szoku bo on nie ma takich zwyczajów . Po posiłku udałam się do pokoju . W nim rozpoczęło się sprzątano . Przy okazji znalazłam sobie fajne wdzianko ja dzisiejszy wieczór . . mimo , ze wydawało mi się , że było czysto to mojej uwadze umkną jeden szczegół a mianowicie jeden karton a w nim . . .
sobota, 22 października 2011
Czy ja jestem taka zajebista ?
W nim jednak czekała na mnie jeszcze większa niespodzianka a mianowicie ...Przed moją posesją stała ogromna ciężarówka . Jacyś dwaj faceci wnosili jakieś meble , a trzeci siedział na płocie i się obijał . Podbiegłam bliżej i Bam . Facet zleciał z płotu .
- Co się tu dzieje ?
- zapytałam podając mężczyźnie rękę , a przy tym pomagając mu wstać .
- Emmm no ten yyy meble przywieźlim . - Facet był wyraźnie zdziwiony moim pytaniem .
- Jak to meble przywieźli ? - zapytała , ale mężczyzna nie zdążył mi odpowiedzieć , bo z domu wybiegła mama
- Mama !!! - Krzyknęłam rzucając jej się na szyję . Mimo , ze minęło już tylko kilka dni już zdążyłam za nią zatęsknić .
- Tak to ja . - Mam przytulia mnie . - Ale niestety tylko na chwilę , bo muszę wracać do Polski . Jak pewnie wiesz ciocia ma problemy z nogą , twój brat jeszcze jest w szoku , ze żyje a twój wujek mąż cioci...
- I on też ! - Krzyknęłam nie dając jej dokończyć .
- No też , podczas jednego z koncertów coś mu się zrobiło w gardło , nie może wypowiedzieć żadnego słowa jutro ma zabieg .
-Aha . - Powiedziałam ze smutkiem .
- Ale nie martw się mam coś dla ciebie . - Z kieszeni mama wyciągnęła kartę kredytową . - Jest ona cała do twojej dyspozycji . - Powiedziała mama z uśmiechem .
- Wow thx . Ale wiesz , że to mi rodziny nie zastąpi ?
- Nie wątpię , prawdopodobnie twój brat niedługo tu przyjedzie jak już się otrząśnie .
W tym momencie facet , który siedział wcześniej na płocie oznajmił , że meblem wnieślim i możem jechać do dom . A ja pożegnałam się z mamą . Po wejściu do domu od razu zauważyłam , ze stał sie jakiś pełniejszy . Powędrowałam na górę . W moim pokoju była wreszcie moja szafa , druga komoda , fotel i i nie wielki regał .
Wypakowałam resztę ubrań do szafy . Z kieszeni bluzy , którą wieszałam wypadał moja karta . Pomyślałam więc , ze jak już wypadła to może by małe zakupy urządzić . Wyszłam z domu , zostawiając w nim Toffika . Udałam się do ogromnego centrum handlowego a w nim . Była masa różnych pierdół i wszys5ko jak to przecież wiadomo w ,, Niskich" cenach . weszłam do pierwszego sklepu . Znajdowały się w nim spodnie . Było ich tak dużo , że nie potrafiłam się zdecydować , które wziąć , w końcu moją uwagę przykuły jasne rurki rozdarte na kolanach z ćwiekami ułomnymi w trzy rzadki obok siebie na dole nogawek . Musze je mieć - pomyślałam i czym prędzej z odpowiednim rozmiarem udałam się do przymierzalni . tak pasowały i nie chwaląc się wyglądałam w nich Bossko . Natychmiast postanowiłam je kupić . Po opuszczeniu tego miejsca moje oczu ujrzały coś wspaniałego a mianowicie piękną szarą , długą bluzę typu kangurek w dodatku z moim ulubionym ciasteczko-wym potworem . byłam zachwycona i praktycznie biegiem wleciała do sklepu . Yeah ! mam ją pomyślałam wychodząc już po zakupie . Obeszłam jeszcze kilka innych sklepów , ale , ze mnie nic nie zainteresowało to wróciłam do domu . W powrotnej drodze spodlałam Maxa z jakoś laską , a że nie chciałam im przeszkadzać do przeszłam na drugą stronę chodnika .
- O hej Liss . - Usłyszałam glos Maxa .
- Hej . - Powiedziałam udając zaskoczona .
- A tak wo gule poznajcie się - chłopak podszedł do mnie z tą dziewczyną . Była ruda , praktycznie czerwona 9 włosy 0 miała duże niebieskie oczy i była bardzo blada . - To jest moja siostra Megan , a to Liss . - Chłopak przedstawił nas sobie .
- Cześć - Powiedziała dziewczyna nieśmiało .
- Siema - Odpowiedziałam jej .
I zaczęła się nasza rozmowa , ale była ona tak bez sensu , że odeszłam stamtąd pod pretekstem nakarmienia psa . Kiedy już dodarłam do domu toffik radośnie przybiegł do mnie . w tym wszystkim zapomniałam go nakarmić . Po posiłku spojrzałam na zegarek była już 20.15 . Ale ten czas leci - pomyślałam sobie udając się pod prysznic . Po całej toalecie , kiedy już kładłam się do łóżka , a przypomnę była już 21.55 do drzwi ktoś zadzwoni . Zeszłam na duł by otworzyć
- Cześć ! - Przed drzwiami ujrzałam Toma , Gustawa , Georga no i oczywiście Billa .
- Przyślijmy . - powiedział Geo bardzo zadowolony .
- No wow przecież widzę . - Odpowiedziałam im zaskoczona .
- nie cieszysz się ?- zaczął Tom .
- No pewnie wchodźcie - ja już trochę weselej .-To co was do mnie sprowadza ?
- Jak to co wieczór filmowy . - Powiedział z zadowoleniem Bill .
- A macie filmy ? - Spytałam .
- Tak - Powiedzieli i każdy z nich wyciągał nie wiadomo z jakiej kieszeni filmy , ze to im się tam zmieściło .
- Ja mam Avatara , 2012 i Titanica 2 - powiedział z zadowoleniem Gucio .
- Ja mam Piotrusia pana i Kubusia Puchatka - Powiedział Geo
- ja za to mam HSM , Hannah Montana film i Barbie Akademia Księżniczek . - Powiedział Tom .
- Tom??? - Wszyscy spojrzeli ze zdziwieniem na Toma .
- No co ? - zapytał zdziwiony chłopak .
-Nie nic - powiedziałam nie mogąc powstrzymać śmiechu .
- a ty Bill ? - Zapytał Geo .
- Emmm no ja mam popcorn i cole . - Powiedział .
- Emm chłopaki ja mam jakieś filmy , poczekajcie .
- weszłam na górę i poszukałam czegoś , ale znalazłam tylko Szkołę uczuć .
- Ok mam . - Powiedziałam wchodzą do salonu . Chłopaki się już rozsiedli wygodnie w fotelach i na kanapie .
- A co to jest ? - zapytał tom .
- Zobaczysz - Powiedziałam wybierając niemiecki dubbing .
Kiedy już minęła połowa filmu chłopaki praktycznie mieli głowy w telewizorach a Bill , który siedział obok mnie przytulił się do mnie . Po skończonym filmie chłopaki ryczeli . Nawet Tom .
- to było świetne !! - stwierdził Bill - Jesteś super ,
- Taaa wiem , ze jestem zajebista no ale co chyba się nie zabiję z tego powodu co nie ? - Powiedziałam
- A co to zanczy yyy zaje.... Zajebisz..... no ten yyy - Jąkał się Tom .
- Zajebista ?- spytałam .
-Tak ! - Znów Tom .
- To zaznaczy to , ze jak jest coś super , extra , hiper zajebiste .
- Nie czaje ... - Tom
- OMG ! Ty to też jesteś . - Powiedziałam . - Było już dosyć późno , więc chłopaki postanowili iść . Został tylko Bill pod pretekstem pomocy mi w sprzątaniu tego chlewu , który narobiliśmy .
- Em Liss mogę się o coś spytać ? - Zaczął Bill .
- Nom dawaj . - Powiedziałam zmywając talerze
- bo wiesz emmm ostatnio było fajnie i może dałabyś się znów zaprosić . .
- A czy to wszystko nie dzieje się za szybko ? - Zapytałam go .
- Tak sądzisz ? - zapytał rozczarowany .
- Znaczy , nie to , ze cie nie lubię , bo lubię i to bardzo ale ...
-Ale ?
- Słuchaj znamy się kilka dni . A po za tym jak mam nie całe 15 lat ...
- Rozumiem . Ale czy to na prawdę takie ważne .
- Wiesz no nie wiem jak dla ciebie ale dla mnie to raczej tak .
- Aha , a dla mnie jest ważne to by być przy tym kogo się ... - Chłopak nie dokończył . - No a może jednak dasz się zaprosić . ?
- Widzę , ze nie idziesz na kompromisy . - Powiedziałam .
- no nieee to jak będzie .
- Dobra ok . - Zgodziłam się .
- To przyjdź do mnie jutro ok ?
- Jutro ? - zapytałam .
- takk a co nie możesz czy coś ...
- mogę . - Uśmiechnęłam się .
I chwilę po tym Bill poszedł . Byłam jakoś dziwnie zaniepokojona ale i szczęśliwa . Położyłam się do łóżka , było już po północy . W głowie miałam jednak jego słowa , które nagle do mnie dotarły .,dla mnie jest ważne to by być przy tym kogo się ... Ciekawe co miał na myśli ... Pomyślałam i poszłam spać. Rano a właściwie w południe było ślicznie , po prostu ślicznie . Słoneczko świeciło i na niebie nie było ani grama chmurki . Zrobiłam poranną toaletę zeszłam na duł nakarmić psa i sama zrobiłam sobie coś do jedzonka .. Po posiłku postanowiłam co nie co posprzątać i tak mnie to wciągnęło , ze nie zauważyłam kiedy była już 15.30 . Toffik wyraźnie domagał się spaceru , więc przyodziałam trampki i wyszłam z nim .
- hej , jak tam po wczoraju ? - Usłyszałam znajomy głos będąc już w parku . To był Max .
- jakim wczoraj . ? - Zapytałam .
- no tym z Tokio Hotel . - Chłopak podszedł pogłaskał toffika .
- A o to chodzi . YYY no spoko . - Zdziwiłam się bo niby skąd on o tym wiedział . - A skąd wiesz .- Zapytałam
- A widziałem was .
-Aha to spoko . - Powiedziałam ,
Pogadaliśmy jeszcze chwilę i rozeszliśmy się każdy w swoim kierunku . ja wraz z Tofikiem postanowiliśmy udać się jeszcze gdzieś dalej tak o , by się przejść , a tu nagle . Jeb . ! Leżałam na ziemi a na mnie jakaś dziewucha ! .
- Ej czemu ty na mnie kurwa leżysz ?!- Zapytałam .
- Kurwa , OMG wreszcie ktoś z polski . - Powiedziała nieznajoma . - Nawet nie wiesz jak ja się cieszę . A no sorka ale yyy jakiś koleś chciał mi torebkę , że tak powiem rypnąć to ja zaczęłam uciekać i wpadłam na ciebie . Sorka .
-Dobra spoko nic się nie stało . , jestem Luiza , czyli Lisss a ty ?
-Ja Viktoria , milo mi .
Kiedy już obie stałyśmy poznałam Vik z Toffikiem i dowiedziałam się o niej dużo , a ona o mnie nie mniej . Okazało się , ze Vik mieszka niedaleko mnie , jakieś dwie ulice . Zaprosiłam ją dziś do siebie . Po powrocie do domu stwierdziłam , ze trzeba ogarnąć to wszystko , bo taaki syf u dziewczyny to przesada . Ok było już czysto . Drrrryynń . Zadzwonił dzwonek .
- Hej , - przed drzwiami stała Vik .
-hej wchodź ! .
ledwo zdążyłam zamknąć drzwi a usłyszałam pukanie .
-OMG Bill !! - Krzyknęłam . Zupełnie o nim zapomniałam .
Poszłam mu otworzyć , jednak tego się nie spodziewałam Bill stał przed drzwiami ale z Tomem , ponieważ wokalista martwił się o mojego pieska a tom był idealną niańką dla zwierząt .Weszli do środka Vik siedziała na kanapie i patrzyła się w okno .
-Hej . - Zaczął Tom .
Vik wyrwana z transu spojrzała się w stronę chłopaków .
- Co to jest ? - zapytała zdziwiona , właściwie w mega szoku . - ja ich znam , ja nie mogę ty się z nimi niby , ze zadajesz ? Boże co się dzieje z tym światem . - Powiedziała na szczęście po polsku .
-Oj tam koledzy . - Powiedziałam dziwnie zdziwiona bo niby co w tym złego , że się z nimi zadaje .
-Ładni mi koledzy jeden to narkoman i kobieciarz a ten drugi lepiej nie mówić po prostu masakra...-Powiedziała z wyrzutem .
-Ale niby czemu ich tak oceniasz . - zapytałam dalej mówiąc po Polsku .
Vik nie zdołala mi odpowiedzieć poniewaz naszą rozmowę przerwał Tom , który nic nie rozumiał a Bill razem z nim .
-Ej o co chodzi ?- zapytał młodszy .
-O nic ! - Odpowiedziała Vik . - Wiesz Liss pogadamy o tym później ok . ?
- Ok .
Rozmowa eis zbytnio nie układała , ponieważ Tom zagadywał do nowej koleżanki a ta go zaraz olewała jakimś tekstem w zasadzie to spotkanie nie należało do udanych . Z billem nie gadałam prawe wcale bo Tom non stop coś nawijał . Siedzieliśmy tak prawie do północy , kiedy to moi goście postanowili sobie już iść ja zatrzymałam Vik jeszcze na chwile .
-Ej o co chodzi ?- zapytałam .
-po prostu nie lubię ich .
-A czemu ?
- Wiesz , jak dla mnie są tacy.... no wiesz ekranowi i sztuczni .
-Ale ty ich nie znasz przecież tak dobrze .
-A ty może znasz oj moja droga ja już o takich ludziach wiem bardzo dużo .
- Co masz na myśli ?
-Znałam kiedyś pewnego kolesia . Był też jakaś tam gwiazdą . Niby wszystko było ok ale jak przychodziło co do czego to okazywał się samolubny zapatrzony w siebie taki...
-Dobra rozumiem . Ale może dasz im szanse .
- czy ja wiem ....Zobaczę - dziewczyna uśmiechnęła się . Widocznie miała urazę do chłopaków tylko zastanawiało mnie to czemu do wszystkich....
Po pożegnaniu poszłam na górę byłam skonana . Po wieczornej toalecie od razu do łóżka . Rankiem obudziłam się dziwnie szczęśliwa...
PRYWATA!!!!
Sorka , ze notka tak późno ale miałam problemy ze zdrowiem a mianowicie we wtorek ten jeszcze bardziej zeszły pojechałam do Katowic to kliniki okulistycznej i miałam zabiegu na odwarstwienie siatkówki wróciłam dopiero w środę , i wiecie muszę oszczędzać wzrok . Do szkoły dopiero pójdę po wszystkich świętych , więc może notki będą częściej . Buźka ;**
- Co się tu dzieje ?
- zapytałam podając mężczyźnie rękę , a przy tym pomagając mu wstać .
- Emmm no ten yyy meble przywieźlim . - Facet był wyraźnie zdziwiony moim pytaniem .
- Jak to meble przywieźli ? - zapytała , ale mężczyzna nie zdążył mi odpowiedzieć , bo z domu wybiegła mama
- Mama !!! - Krzyknęłam rzucając jej się na szyję . Mimo , ze minęło już tylko kilka dni już zdążyłam za nią zatęsknić .
- Tak to ja . - Mam przytulia mnie . - Ale niestety tylko na chwilę , bo muszę wracać do Polski . Jak pewnie wiesz ciocia ma problemy z nogą , twój brat jeszcze jest w szoku , ze żyje a twój wujek mąż cioci...
- I on też ! - Krzyknęłam nie dając jej dokończyć .
- No też , podczas jednego z koncertów coś mu się zrobiło w gardło , nie może wypowiedzieć żadnego słowa jutro ma zabieg .
-Aha . - Powiedziałam ze smutkiem .
- Ale nie martw się mam coś dla ciebie . - Z kieszeni mama wyciągnęła kartę kredytową . - Jest ona cała do twojej dyspozycji . - Powiedziała mama z uśmiechem .
- Wow thx . Ale wiesz , że to mi rodziny nie zastąpi ?
- Nie wątpię , prawdopodobnie twój brat niedługo tu przyjedzie jak już się otrząśnie .
W tym momencie facet , który siedział wcześniej na płocie oznajmił , że meblem wnieślim i możem jechać do dom . A ja pożegnałam się z mamą . Po wejściu do domu od razu zauważyłam , ze stał sie jakiś pełniejszy . Powędrowałam na górę . W moim pokoju była wreszcie moja szafa , druga komoda , fotel i i nie wielki regał .
Wypakowałam resztę ubrań do szafy . Z kieszeni bluzy , którą wieszałam wypadał moja karta . Pomyślałam więc , ze jak już wypadła to może by małe zakupy urządzić . Wyszłam z domu , zostawiając w nim Toffika . Udałam się do ogromnego centrum handlowego a w nim . Była masa różnych pierdół i wszys5ko jak to przecież wiadomo w ,, Niskich" cenach . weszłam do pierwszego sklepu . Znajdowały się w nim spodnie . Było ich tak dużo , że nie potrafiłam się zdecydować , które wziąć , w końcu moją uwagę przykuły jasne rurki rozdarte na kolanach z ćwiekami ułomnymi w trzy rzadki obok siebie na dole nogawek . Musze je mieć - pomyślałam i czym prędzej z odpowiednim rozmiarem udałam się do przymierzalni . tak pasowały i nie chwaląc się wyglądałam w nich Bossko . Natychmiast postanowiłam je kupić . Po opuszczeniu tego miejsca moje oczu ujrzały coś wspaniałego a mianowicie piękną szarą , długą bluzę typu kangurek w dodatku z moim ulubionym ciasteczko-wym potworem . byłam zachwycona i praktycznie biegiem wleciała do sklepu . Yeah ! mam ją pomyślałam wychodząc już po zakupie . Obeszłam jeszcze kilka innych sklepów , ale , ze mnie nic nie zainteresowało to wróciłam do domu . W powrotnej drodze spodlałam Maxa z jakoś laską , a że nie chciałam im przeszkadzać do przeszłam na drugą stronę chodnika .
- O hej Liss . - Usłyszałam glos Maxa .
- Hej . - Powiedziałam udając zaskoczona .
- A tak wo gule poznajcie się - chłopak podszedł do mnie z tą dziewczyną . Była ruda , praktycznie czerwona 9 włosy 0 miała duże niebieskie oczy i była bardzo blada . - To jest moja siostra Megan , a to Liss . - Chłopak przedstawił nas sobie .
- Cześć - Powiedziała dziewczyna nieśmiało .
- Siema - Odpowiedziałam jej .
I zaczęła się nasza rozmowa , ale była ona tak bez sensu , że odeszłam stamtąd pod pretekstem nakarmienia psa . Kiedy już dodarłam do domu toffik radośnie przybiegł do mnie . w tym wszystkim zapomniałam go nakarmić . Po posiłku spojrzałam na zegarek była już 20.15 . Ale ten czas leci - pomyślałam sobie udając się pod prysznic . Po całej toalecie , kiedy już kładłam się do łóżka , a przypomnę była już 21.55 do drzwi ktoś zadzwoni . Zeszłam na duł by otworzyć
- Cześć ! - Przed drzwiami ujrzałam Toma , Gustawa , Georga no i oczywiście Billa .
- Przyślijmy . - powiedział Geo bardzo zadowolony .
- No wow przecież widzę . - Odpowiedziałam im zaskoczona .
- nie cieszysz się ?- zaczął Tom .
- No pewnie wchodźcie - ja już trochę weselej .-To co was do mnie sprowadza ?
- Jak to co wieczór filmowy . - Powiedział z zadowoleniem Bill .
- A macie filmy ? - Spytałam .
- Tak - Powiedzieli i każdy z nich wyciągał nie wiadomo z jakiej kieszeni filmy , ze to im się tam zmieściło .
- Ja mam Avatara , 2012 i Titanica 2 - powiedział z zadowoleniem Gucio .
- Ja mam Piotrusia pana i Kubusia Puchatka - Powiedział Geo
- ja za to mam HSM , Hannah Montana film i Barbie Akademia Księżniczek . - Powiedział Tom .
- Tom??? - Wszyscy spojrzeli ze zdziwieniem na Toma .
- No co ? - zapytał zdziwiony chłopak .
-Nie nic - powiedziałam nie mogąc powstrzymać śmiechu .
- a ty Bill ? - Zapytał Geo .
- Emmm no ja mam popcorn i cole . - Powiedział .
- Emm chłopaki ja mam jakieś filmy , poczekajcie .
- weszłam na górę i poszukałam czegoś , ale znalazłam tylko Szkołę uczuć .
- Ok mam . - Powiedziałam wchodzą do salonu . Chłopaki się już rozsiedli wygodnie w fotelach i na kanapie .
- A co to jest ? - zapytał tom .
- Zobaczysz - Powiedziałam wybierając niemiecki dubbing .
Kiedy już minęła połowa filmu chłopaki praktycznie mieli głowy w telewizorach a Bill , który siedział obok mnie przytulił się do mnie . Po skończonym filmie chłopaki ryczeli . Nawet Tom .
- to było świetne !! - stwierdził Bill - Jesteś super ,
- Taaa wiem , ze jestem zajebista no ale co chyba się nie zabiję z tego powodu co nie ? - Powiedziałam
- A co to zanczy yyy zaje.... Zajebisz..... no ten yyy - Jąkał się Tom .
- Zajebista ?- spytałam .
-Tak ! - Znów Tom .
- To zaznaczy to , ze jak jest coś super , extra , hiper zajebiste .
- Nie czaje ... - Tom
- OMG ! Ty to też jesteś . - Powiedziałam . - Było już dosyć późno , więc chłopaki postanowili iść . Został tylko Bill pod pretekstem pomocy mi w sprzątaniu tego chlewu , który narobiliśmy .
- Em Liss mogę się o coś spytać ? - Zaczął Bill .
- Nom dawaj . - Powiedziałam zmywając talerze
- bo wiesz emmm ostatnio było fajnie i może dałabyś się znów zaprosić . .
- A czy to wszystko nie dzieje się za szybko ? - Zapytałam go .
- Tak sądzisz ? - zapytał rozczarowany .
- Znaczy , nie to , ze cie nie lubię , bo lubię i to bardzo ale ...
-Ale ?
- Słuchaj znamy się kilka dni . A po za tym jak mam nie całe 15 lat ...
- Rozumiem . Ale czy to na prawdę takie ważne .
- Wiesz no nie wiem jak dla ciebie ale dla mnie to raczej tak .
- Aha , a dla mnie jest ważne to by być przy tym kogo się ... - Chłopak nie dokończył . - No a może jednak dasz się zaprosić . ?
- Widzę , ze nie idziesz na kompromisy . - Powiedziałam .
- no nieee to jak będzie .
- Dobra ok . - Zgodziłam się .
- To przyjdź do mnie jutro ok ?
- Jutro ? - zapytałam .
- takk a co nie możesz czy coś ...
- mogę . - Uśmiechnęłam się .
I chwilę po tym Bill poszedł . Byłam jakoś dziwnie zaniepokojona ale i szczęśliwa . Położyłam się do łóżka , było już po północy . W głowie miałam jednak jego słowa , które nagle do mnie dotarły .,dla mnie jest ważne to by być przy tym kogo się ... Ciekawe co miał na myśli ... Pomyślałam i poszłam spać. Rano a właściwie w południe było ślicznie , po prostu ślicznie . Słoneczko świeciło i na niebie nie było ani grama chmurki . Zrobiłam poranną toaletę zeszłam na duł nakarmić psa i sama zrobiłam sobie coś do jedzonka .. Po posiłku postanowiłam co nie co posprzątać i tak mnie to wciągnęło , ze nie zauważyłam kiedy była już 15.30 . Toffik wyraźnie domagał się spaceru , więc przyodziałam trampki i wyszłam z nim .
- hej , jak tam po wczoraju ? - Usłyszałam znajomy głos będąc już w parku . To był Max .
- jakim wczoraj . ? - Zapytałam .
- no tym z Tokio Hotel . - Chłopak podszedł pogłaskał toffika .
- A o to chodzi . YYY no spoko . - Zdziwiłam się bo niby skąd on o tym wiedział . - A skąd wiesz .- Zapytałam
- A widziałem was .
-Aha to spoko . - Powiedziałam ,
Pogadaliśmy jeszcze chwilę i rozeszliśmy się każdy w swoim kierunku . ja wraz z Tofikiem postanowiliśmy udać się jeszcze gdzieś dalej tak o , by się przejść , a tu nagle . Jeb . ! Leżałam na ziemi a na mnie jakaś dziewucha ! .
- Ej czemu ty na mnie kurwa leżysz ?!- Zapytałam .
- Kurwa , OMG wreszcie ktoś z polski . - Powiedziała nieznajoma . - Nawet nie wiesz jak ja się cieszę . A no sorka ale yyy jakiś koleś chciał mi torebkę , że tak powiem rypnąć to ja zaczęłam uciekać i wpadłam na ciebie . Sorka .
-Dobra spoko nic się nie stało . , jestem Luiza , czyli Lisss a ty ?
-Ja Viktoria , milo mi .
Kiedy już obie stałyśmy poznałam Vik z Toffikiem i dowiedziałam się o niej dużo , a ona o mnie nie mniej . Okazało się , ze Vik mieszka niedaleko mnie , jakieś dwie ulice . Zaprosiłam ją dziś do siebie . Po powrocie do domu stwierdziłam , ze trzeba ogarnąć to wszystko , bo taaki syf u dziewczyny to przesada . Ok było już czysto . Drrrryynń . Zadzwonił dzwonek .
- Hej , - przed drzwiami stała Vik .
-hej wchodź ! .
ledwo zdążyłam zamknąć drzwi a usłyszałam pukanie .
-OMG Bill !! - Krzyknęłam . Zupełnie o nim zapomniałam .
Poszłam mu otworzyć , jednak tego się nie spodziewałam Bill stał przed drzwiami ale z Tomem , ponieważ wokalista martwił się o mojego pieska a tom był idealną niańką dla zwierząt .Weszli do środka Vik siedziała na kanapie i patrzyła się w okno .
-Hej . - Zaczął Tom .
Vik wyrwana z transu spojrzała się w stronę chłopaków .
- Co to jest ? - zapytała zdziwiona , właściwie w mega szoku . - ja ich znam , ja nie mogę ty się z nimi niby , ze zadajesz ? Boże co się dzieje z tym światem . - Powiedziała na szczęście po polsku .
-Oj tam koledzy . - Powiedziałam dziwnie zdziwiona bo niby co w tym złego , że się z nimi zadaje .
-Ładni mi koledzy jeden to narkoman i kobieciarz a ten drugi lepiej nie mówić po prostu masakra...-Powiedziała z wyrzutem .
-Ale niby czemu ich tak oceniasz . - zapytałam dalej mówiąc po Polsku .
Vik nie zdołala mi odpowiedzieć poniewaz naszą rozmowę przerwał Tom , który nic nie rozumiał a Bill razem z nim .
-Ej o co chodzi ?- zapytał młodszy .
-O nic ! - Odpowiedziała Vik . - Wiesz Liss pogadamy o tym później ok . ?
- Ok .
Rozmowa eis zbytnio nie układała , ponieważ Tom zagadywał do nowej koleżanki a ta go zaraz olewała jakimś tekstem w zasadzie to spotkanie nie należało do udanych . Z billem nie gadałam prawe wcale bo Tom non stop coś nawijał . Siedzieliśmy tak prawie do północy , kiedy to moi goście postanowili sobie już iść ja zatrzymałam Vik jeszcze na chwile .
-Ej o co chodzi ?- zapytałam .
-po prostu nie lubię ich .
-A czemu ?
- Wiesz , jak dla mnie są tacy.... no wiesz ekranowi i sztuczni .
-Ale ty ich nie znasz przecież tak dobrze .
-A ty może znasz oj moja droga ja już o takich ludziach wiem bardzo dużo .
- Co masz na myśli ?
-Znałam kiedyś pewnego kolesia . Był też jakaś tam gwiazdą . Niby wszystko było ok ale jak przychodziło co do czego to okazywał się samolubny zapatrzony w siebie taki...
-Dobra rozumiem . Ale może dasz im szanse .
- czy ja wiem ....Zobaczę - dziewczyna uśmiechnęła się . Widocznie miała urazę do chłopaków tylko zastanawiało mnie to czemu do wszystkich....
Po pożegnaniu poszłam na górę byłam skonana . Po wieczornej toalecie od razu do łóżka . Rankiem obudziłam się dziwnie szczęśliwa...
PRYWATA!!!!
Sorka , ze notka tak późno ale miałam problemy ze zdrowiem a mianowicie we wtorek ten jeszcze bardziej zeszły pojechałam do Katowic to kliniki okulistycznej i miałam zabiegu na odwarstwienie siatkówki wróciłam dopiero w środę , i wiecie muszę oszczędzać wzrok . Do szkoły dopiero pójdę po wszystkich świętych , więc może notki będą częściej . Buźka ;**
niedziela, 9 października 2011
Rozweselacze ?
Gadaliśmy w dalszym ciągu kiedy nagle ...w domu rozległo się głośne pukanie , a właściwie walenie do drzwi .
- Co to jest ? -Zapytał Bill podchodząc do drzwi .
- Nie wiem , ale weź otwórz bo zaraz drzwi wyważy . - Powiedziałam .
I w tym momencie do mojego domu wparował Georg bardzo wystraszony , wręcz przerażony .
-Ci ci jest ? - Zapytał zdziwiony Bill .
-Boże jak wam powiem to nie uwierzycie .
- Mów ! - Krzyknęłam zamykając drzwi na klucz .
- Otóż - zaczął chłopak . - Szedłem sobie spokojnie do domu , a tu nagle SRU jakiś młody przypierdzielił na motorze w latarnie . Podbiegłem do niego , a ten zaczął na mnie przeklinać i gonił mnie prawie , że do sklepu . Ale tam wpadł w jakieś pudła , a ja zdążyłem uciec .
- Wow to nie źle . - Powiedział zaskoczony Bill .
- Masz wody . - Powiedziałam , podając mu ją .
- dzięki , ty wież co mi trzeba . - Chłopak uśmiechnął po czym osuną się na fotelu . - Matko jak tu wygodnie . - Powiedział wygniatając fotel .
- Uważaj na Tofika ! - Krzykną bill widząc , ze uciekinier kładzie nogi na kanpe .
-Gdzie ty się pchasz z tymi buciorami ! - Krzyknęłam do i tak zdziwionego chłopaka .
- Jaki Tofik ? - zapytał chłopak zdejmując swoje nogi z kanapy .
- No mój szczeniaczek - Powiedziałam .
- Aha - powiedział ciężko osuwając nogi na podłogę .
Po godzinie rozmowy chłopaki rozeszli się do domu . Umówiłam się z Billem na jutro w parku tym razem na 17.00 . spojrzałam na zegarek . Było już późno . Wyszłam jeszcze z Toffikiem , bo mu się zachciało wiecie czego . Po powrocie od razu udałam się prosto do łazienki . Po wieczornej toalecie , wpadłam prosto do łóżka . Rankiem wstałam bardzo wcześnie bo o 8.00 , a to głównie dla tego , że całą noc padał głośny deszcz a rano była burza . Najpierw udałam się do łazienki wykonać poranne czynności , a po tem do kuchni , ponieważ mój brzuch głośno domagał się posiłku . . W pewnym momencie spojrzałam na zegarek , była dokładnie 10.10
- Ktoś mnie kocha ! - Krzyknęłam z pełnymi ustani .
Było to głośne do tego stopnia , ze zbudziłam Toffika i musiałam wyjść z nim na dwór , konkretnie chciał on na spacer .
Tym czasem u Billa .
- Nie no idioto wyłaź stamtąd , nie czaje ile można siedzieć w kiblu !!! - dar5ł się tom do zamkniętych drzwi łazienkowych Tom .
- Cicho ja tu próbuje wyglądać ! - Odkrzykną mu praktycznie śmiejąc się Bill .
- Ty deBILLU !! - Znów Tom .
- Nie wzywaj mojego imienia na daremno - Tym razem , ze śmiechem bill .
- No w końcu wylazło . - powiedział wyraźnie zadowolony Tom widząc wychodzącego brata .
-jak wyglądam ? - Dopytywał się Bill .
- No jak Baba . - Tym razem Tom ze śmiechem .
w tej chwili Bill przywalił Tomowi z całej siły kosmetyczką po głowie .
- Jak ?? - zapytał Bill wkurzony .
-Oj skarbie nie gniewaj się , wujek Tomuś kupi lizaczka i już będzie zgoda . - Tom totalnie ucha chany .
- Lizaczka ?? - bill tym razem nie wytrzymał i i wysmarował swego brata lakierem do paznokci , który właśnie trzymał w ręku po twarzy . - Teraz już jakoś wyglądasz . - Powiedział Bill ledwo powstrzymując się ze śmiechu .
-Ja zawsze wyglądał - Powiedział rezolutnie to wchodząc do łazienki .
Nagle rozległ się potworny krzyk Toma , który najwyraźniej wcześniej nie poczuł , że brat smaruje go lakierem po twarzy .
- Jak tylko to domyje to pożałujesz , ze jesteś moim bratem . - Tm wyraźnie wkurzony na Billa wydzierał się z łazienki .
Bill spokojnie udał się jeść śniadanie .
I znów ja .
Wróciłam ze spaceru z Toffikiem . Byłam bardzo zmęczona bo prawie przez pól godziny biegłam , ponieważ pies ujrzał kota . W domu postanowiłam postarać się by wyglądać perfekcyjnie . Mimo iż miałam do spotkania jeszcze 4 godziny to już zabarykadowałam się w łazience . Wyszłam po 3 godzinach . Miałam perfekcyjnie wyprostowane włosy , podtapirowane na górze , czarne rurki , szary top na ramiączka i biały sweterek . na nogach miałam balerinki w kolorze szarym z białymi diamencikami . Jeszcze tylko czarna gruba bransoletka i stylizacja gotowa . Make up jak zwykle na randkę delikatny . Wyglądam Bosko ! . Przynajmniej tak mi się wydawało . Zeszłam na duł i zrobiłam dużą porcję jedzonka dla Toffika , ponieważ już niedługo miało mnie nie być na spory czas . W końcu wybiła godzina 16.30 . Ja wyszłam z domu i udałam się w kierunku parku . Robiło się dość pochmurno . W centrum parku ujrzałam Billa . Wyglądał bardzo ładnie . miał okulary przeciwsłoneczne ciemne spodnie koszulkę na to czarną skórę , a włosy jego były rozpuszczone .
- Hej - Powiedział z uśmiechem .
- No cześć . - powiedział odwzajemniając uśmiech .
-To dokąd idziemy ? - zapytał .
- Hmm nie wiem , zaproponuj coś .
- To może hmmm , już mam chodź . - chłopak złapał mnie za rękę i pobiegliśmy przed siebie .
Nagle moim oczom ukazał się widok ogromnego , wesołego miasteczka .
- Wlala ! - Krzykną zadowolony .
- Wow ale super . - Powiedziałam zaskoczona .
- To co idziemy . - I znów zaczęliśmy biec .
Dobiegliśmy do takiego faceta , który dał nam wejściówki . Dostaliśmy je za darmo , ponieważ koleś rozpoznał Billa . I w tym momencie mogliśmy już korzystać z każdej rzeczy , która znajdowała się w miasteczku . najpierw udaliśmy się do gabinetu luster , potem na młyn a na końcu do jaskini strachu . Po drodze to tego zaliczyliśmy kilka konkursów i wyszło na to , że odstałam pandę ! Była słodka . Po wyjściu z miasteczka przeszliśmy się z Billem do parku ale innego . Ten był większy i o wiele urokliwszy . Nagle zaczęło padać . razem z chłopakiem zaczęliśmy biec , biegliśmy w deszczu do fontanny . Ludzie patrzyli się na nas jak na wariatów , ale nam to nie przeszkadzało . Byłam zachwycona bo w pewnej chwili poczułam się bardzo wyjątkowo . Nagle chłopak zatrzymał się przed fontanną w kształcie serca i... Pocałował mnie prosto w usta . To było niezwykle niespodziewane ale i magiczne . W pewnym momencie chłopak popatrzył mi w oczy i powiedział
- Jesteś niezwykła , nigdy nie poznałem takiej dziewczyny jak ty .
I w tym momencie Stało się coś czego nie spodziewała bym się nigdy . W tej chwili na Billa rzuciła sie jakaś dziewczyna w efekcie czego wylądował on w fontannie a ona na nim . ja nie wiem czemu zaczęłam się śmiać .
- Sorka pomyliłam cię z kimś . - powiedziała delikatnie i niepewnie zawstydzona dziewczyna . - Nic nie szkodzi . - Powiedział Bill speszony .
Dziewczyna przeprosiła nasi i się zmyla . Bill był jeszcze bardziej mokry niż wcześniej .
- No i na czym stanęło ? - zapytał chłopak wyciskając wodę z rękawów .
-Emmm mieliśmy iść do domu . - Powiedziałam z uśmiechem .
- Aha to pani pozwoli , ze poprowadzę . - szarmancko zwrócił się do mnie .
Lecz to co zrobił mnie zaskoczyło a mianowicie wziął mnie na ręce i położył w fontannie .
- Ej 1 - Krzyknęłam .
- no co teraz jesteśmy mokrzy obydwoje tak samo . - Uśmiechną się i podał rękę .
Teraz już na serio wróciliśmy do domu . W drodze przestało już padać . Bill odprowadził mnie pod same drzwi i pocałował mnie w rękę na pożegnanie . Weszłam do domu . I poczułam się bardzo zmęczona ale i szczęśliwa . W całej drodze do łózka po przez toaletę wieczorną i ulokowanie się w łóżku byłam ciągle uśmiechnięta . Rankiem przywitał mnie głos Toma ?
- Co ty tu robisz ? - zapytałam ledwo żywa chłopaka .
- Emmm sorka ale zostawiłaś drzwi otwarte i pomyślałem , ze cię obudzę bo wiesz mam taką małą sprawę do ciebie .
- No to dawaj . - Powiedziałam zdezorientowana .
- No chodzi o Billa co ty mu wczoraj za narkotyki dałaś , bo jak przyszedł do domu to zachowywał jak by wizą jakieś rozweselacze i to moce . Wyobraź sobie , że mnie obudził w środku nocy tylko po to by powiedzieć mi jaki jest szczęśliwy . Rozumiesz to ?
-Tak ale ja go niczym nie odurzyłam .
- No to nie źle ty na niego działasz skoro on tak sie zachowuje .
- No widzisz . -powiedziałam z uśmiechem i zadowoleniem .
Po zejściu na duł odprowadziłam Toma do drzwi i wyszłam z psem w piżamie na dwór ponieważ mu się zachciało . Po powrocie zaczęło się poranna toaleta , śniadanie , spacer z Toffikiem . Kiedy przechodziłam przez park zauważyłam tam Billa siedzącego na ławce .
- Hej co ty tu robisz . - Zaczęłam .
- Hejka słuchaj chciałem sobie odpocząć od Toma bo on cały czas skrzeczy mi , ze go budzę w środku nocy . A to nie prawda . - Żalił się chłopak .
- rozumiem .
Gadaliśmy jeszcze przez chwilę . W pewnym momencie Bill zauważył , że w naszym kierunku zbliża sie jakiś chłopak . To był Max
- Hej Liss . - Powiedział zupełnie olewając Billa .
- cześć . - Odpowiedziałam trochę zmieszana .
- A ja to co ? - Dopytywał się Bill .
- a ty cześć . - Powiedział od niechcenia .
- Znacie się . ? - Zapytałam
- Taaaa nie stety ..Powiedział Max .
- A czego nie...
- nie ważne .- Powiedział Bill patrząc się na mnie z delikatnym uśmiechem .
Nasza rozmowa dobiegła końca i rozeszliśmy się do domu . W nim jednak czekała na mnie jeszzce większa niespodzianka a mianowicie ...
- Co to jest ? -Zapytał Bill podchodząc do drzwi .
- Nie wiem , ale weź otwórz bo zaraz drzwi wyważy . - Powiedziałam .
I w tym momencie do mojego domu wparował Georg bardzo wystraszony , wręcz przerażony .
-Ci ci jest ? - Zapytał zdziwiony Bill .
-Boże jak wam powiem to nie uwierzycie .
- Mów ! - Krzyknęłam zamykając drzwi na klucz .
- Otóż - zaczął chłopak . - Szedłem sobie spokojnie do domu , a tu nagle SRU jakiś młody przypierdzielił na motorze w latarnie . Podbiegłem do niego , a ten zaczął na mnie przeklinać i gonił mnie prawie , że do sklepu . Ale tam wpadł w jakieś pudła , a ja zdążyłem uciec .
- Wow to nie źle . - Powiedział zaskoczony Bill .
- Masz wody . - Powiedziałam , podając mu ją .
- dzięki , ty wież co mi trzeba . - Chłopak uśmiechnął po czym osuną się na fotelu . - Matko jak tu wygodnie . - Powiedział wygniatając fotel .
- Uważaj na Tofika ! - Krzykną bill widząc , ze uciekinier kładzie nogi na kanpe .
-Gdzie ty się pchasz z tymi buciorami ! - Krzyknęłam do i tak zdziwionego chłopaka .
- Jaki Tofik ? - zapytał chłopak zdejmując swoje nogi z kanapy .
- No mój szczeniaczek - Powiedziałam .
- Aha - powiedział ciężko osuwając nogi na podłogę .
Po godzinie rozmowy chłopaki rozeszli się do domu . Umówiłam się z Billem na jutro w parku tym razem na 17.00 . spojrzałam na zegarek . Było już późno . Wyszłam jeszcze z Toffikiem , bo mu się zachciało wiecie czego . Po powrocie od razu udałam się prosto do łazienki . Po wieczornej toalecie , wpadłam prosto do łóżka . Rankiem wstałam bardzo wcześnie bo o 8.00 , a to głównie dla tego , że całą noc padał głośny deszcz a rano była burza . Najpierw udałam się do łazienki wykonać poranne czynności , a po tem do kuchni , ponieważ mój brzuch głośno domagał się posiłku . . W pewnym momencie spojrzałam na zegarek , była dokładnie 10.10
- Ktoś mnie kocha ! - Krzyknęłam z pełnymi ustani .
Było to głośne do tego stopnia , ze zbudziłam Toffika i musiałam wyjść z nim na dwór , konkretnie chciał on na spacer .
Tym czasem u Billa .
- Nie no idioto wyłaź stamtąd , nie czaje ile można siedzieć w kiblu !!! - dar5ł się tom do zamkniętych drzwi łazienkowych Tom .
- Cicho ja tu próbuje wyglądać ! - Odkrzykną mu praktycznie śmiejąc się Bill .
- Ty deBILLU !! - Znów Tom .
- Nie wzywaj mojego imienia na daremno - Tym razem , ze śmiechem bill .
- No w końcu wylazło . - powiedział wyraźnie zadowolony Tom widząc wychodzącego brata .
-jak wyglądam ? - Dopytywał się Bill .
- No jak Baba . - Tym razem Tom ze śmiechem .
w tej chwili Bill przywalił Tomowi z całej siły kosmetyczką po głowie .
- Jak ?? - zapytał Bill wkurzony .
-Oj skarbie nie gniewaj się , wujek Tomuś kupi lizaczka i już będzie zgoda . - Tom totalnie ucha chany .
- Lizaczka ?? - bill tym razem nie wytrzymał i i wysmarował swego brata lakierem do paznokci , który właśnie trzymał w ręku po twarzy . - Teraz już jakoś wyglądasz . - Powiedział Bill ledwo powstrzymując się ze śmiechu .
-Ja zawsze wyglądał - Powiedział rezolutnie to wchodząc do łazienki .
Nagle rozległ się potworny krzyk Toma , który najwyraźniej wcześniej nie poczuł , że brat smaruje go lakierem po twarzy .
- Jak tylko to domyje to pożałujesz , ze jesteś moim bratem . - Tm wyraźnie wkurzony na Billa wydzierał się z łazienki .
Bill spokojnie udał się jeść śniadanie .
I znów ja .
Wróciłam ze spaceru z Toffikiem . Byłam bardzo zmęczona bo prawie przez pól godziny biegłam , ponieważ pies ujrzał kota . W domu postanowiłam postarać się by wyglądać perfekcyjnie . Mimo iż miałam do spotkania jeszcze 4 godziny to już zabarykadowałam się w łazience . Wyszłam po 3 godzinach . Miałam perfekcyjnie wyprostowane włosy , podtapirowane na górze , czarne rurki , szary top na ramiączka i biały sweterek . na nogach miałam balerinki w kolorze szarym z białymi diamencikami . Jeszcze tylko czarna gruba bransoletka i stylizacja gotowa . Make up jak zwykle na randkę delikatny . Wyglądam Bosko ! . Przynajmniej tak mi się wydawało . Zeszłam na duł i zrobiłam dużą porcję jedzonka dla Toffika , ponieważ już niedługo miało mnie nie być na spory czas . W końcu wybiła godzina 16.30 . Ja wyszłam z domu i udałam się w kierunku parku . Robiło się dość pochmurno . W centrum parku ujrzałam Billa . Wyglądał bardzo ładnie . miał okulary przeciwsłoneczne ciemne spodnie koszulkę na to czarną skórę , a włosy jego były rozpuszczone .
- Hej - Powiedział z uśmiechem .
- No cześć . - powiedział odwzajemniając uśmiech .
-To dokąd idziemy ? - zapytał .
- Hmm nie wiem , zaproponuj coś .
- To może hmmm , już mam chodź . - chłopak złapał mnie za rękę i pobiegliśmy przed siebie .
Nagle moim oczom ukazał się widok ogromnego , wesołego miasteczka .
- Wlala ! - Krzykną zadowolony .
- Wow ale super . - Powiedziałam zaskoczona .
- To co idziemy . - I znów zaczęliśmy biec .
Dobiegliśmy do takiego faceta , który dał nam wejściówki . Dostaliśmy je za darmo , ponieważ koleś rozpoznał Billa . I w tym momencie mogliśmy już korzystać z każdej rzeczy , która znajdowała się w miasteczku . najpierw udaliśmy się do gabinetu luster , potem na młyn a na końcu do jaskini strachu . Po drodze to tego zaliczyliśmy kilka konkursów i wyszło na to , że odstałam pandę ! Była słodka . Po wyjściu z miasteczka przeszliśmy się z Billem do parku ale innego . Ten był większy i o wiele urokliwszy . Nagle zaczęło padać . razem z chłopakiem zaczęliśmy biec , biegliśmy w deszczu do fontanny . Ludzie patrzyli się na nas jak na wariatów , ale nam to nie przeszkadzało . Byłam zachwycona bo w pewnej chwili poczułam się bardzo wyjątkowo . Nagle chłopak zatrzymał się przed fontanną w kształcie serca i... Pocałował mnie prosto w usta . To było niezwykle niespodziewane ale i magiczne . W pewnym momencie chłopak popatrzył mi w oczy i powiedział
- Jesteś niezwykła , nigdy nie poznałem takiej dziewczyny jak ty .
I w tym momencie Stało się coś czego nie spodziewała bym się nigdy . W tej chwili na Billa rzuciła sie jakaś dziewczyna w efekcie czego wylądował on w fontannie a ona na nim . ja nie wiem czemu zaczęłam się śmiać .
- Sorka pomyliłam cię z kimś . - powiedziała delikatnie i niepewnie zawstydzona dziewczyna . - Nic nie szkodzi . - Powiedział Bill speszony .
Dziewczyna przeprosiła nasi i się zmyla . Bill był jeszcze bardziej mokry niż wcześniej .
- No i na czym stanęło ? - zapytał chłopak wyciskając wodę z rękawów .
-Emmm mieliśmy iść do domu . - Powiedziałam z uśmiechem .
- Aha to pani pozwoli , ze poprowadzę . - szarmancko zwrócił się do mnie .
Lecz to co zrobił mnie zaskoczyło a mianowicie wziął mnie na ręce i położył w fontannie .
- Ej 1 - Krzyknęłam .
- no co teraz jesteśmy mokrzy obydwoje tak samo . - Uśmiechną się i podał rękę .
Teraz już na serio wróciliśmy do domu . W drodze przestało już padać . Bill odprowadził mnie pod same drzwi i pocałował mnie w rękę na pożegnanie . Weszłam do domu . I poczułam się bardzo zmęczona ale i szczęśliwa . W całej drodze do łózka po przez toaletę wieczorną i ulokowanie się w łóżku byłam ciągle uśmiechnięta . Rankiem przywitał mnie głos Toma ?
- Co ty tu robisz ? - zapytałam ledwo żywa chłopaka .
- Emmm sorka ale zostawiłaś drzwi otwarte i pomyślałem , ze cię obudzę bo wiesz mam taką małą sprawę do ciebie .
- No to dawaj . - Powiedziałam zdezorientowana .
- No chodzi o Billa co ty mu wczoraj za narkotyki dałaś , bo jak przyszedł do domu to zachowywał jak by wizą jakieś rozweselacze i to moce . Wyobraź sobie , że mnie obudził w środku nocy tylko po to by powiedzieć mi jaki jest szczęśliwy . Rozumiesz to ?
-Tak ale ja go niczym nie odurzyłam .
- No to nie źle ty na niego działasz skoro on tak sie zachowuje .
- No widzisz . -powiedziałam z uśmiechem i zadowoleniem .
Po zejściu na duł odprowadziłam Toma do drzwi i wyszłam z psem w piżamie na dwór ponieważ mu się zachciało . Po powrocie zaczęło się poranna toaleta , śniadanie , spacer z Toffikiem . Kiedy przechodziłam przez park zauważyłam tam Billa siedzącego na ławce .
- Hej co ty tu robisz . - Zaczęłam .
- Hejka słuchaj chciałem sobie odpocząć od Toma bo on cały czas skrzeczy mi , ze go budzę w środku nocy . A to nie prawda . - Żalił się chłopak .
- rozumiem .
Gadaliśmy jeszcze przez chwilę . W pewnym momencie Bill zauważył , że w naszym kierunku zbliża sie jakiś chłopak . To był Max
- Hej Liss . - Powiedział zupełnie olewając Billa .
- cześć . - Odpowiedziałam trochę zmieszana .
- A ja to co ? - Dopytywał się Bill .
- a ty cześć . - Powiedział od niechcenia .
- Znacie się . ? - Zapytałam
- Taaaa nie stety ..Powiedział Max .
- A czego nie...
- nie ważne .- Powiedział Bill patrząc się na mnie z delikatnym uśmiechem .
Nasza rozmowa dobiegła końca i rozeszliśmy się do domu . W nim jednak czekała na mnie jeszzce większa niespodzianka a mianowicie ...
Hej , jestm Max .
Po czym włączyłam komputer ale , ze nie było nic ciekawego do robienia równie szybko go wyłączyłam i zeszłam na dół a tam...w koszyku , na środku salony był mały słodki piesek . Prawdopodobnie owczarek szkocki collie długowłosy.
-Lassie - Krzyknęłam .
Ale zaraz co on lub ona robi w moim domu . Prawdopodobnie nie zauważyłam go wchodząc . Podeszłam do koszyka . obok niego stało pudełko z jakimiś dodatkami typu , obroża , kaganiec , smycz itd . Zanim przytuliłam słodziaka , podeszłam do stolika . Na nim leżała karteczka ,a obok niej pieniądze . ,, Witaj Luizo , to ja twój tata . Zaszedłem tutaj w drodze do Austrii . Wyjeżdżam tam na dwa tygodnie . Wrócę prawdopodobnie w tym samym czasie co mama i twój brat . Jak już zauważyłaś w koszyku obok stolika jest pies . jest to samiec . Imię musisz wymyślić sama . Zrobiłem zakupy , i rozpakowałem je . zostawiam ci też trochę kasy na wydatki . Pozdrawiam . Ojczym " No to fajnie . Pomyślałam podchodząc do szczeniaczka . Był on mega słodziutki .
-Będziesz się wabił hmmm .... tak już mam Tofik . - Uśmiechnęłam się i wzięłam mojego nowego przyjaciela na ręce .
Jak na szczenię był on dosyć spory . Postanowiłam go nakarmić . Ale zaraz ja nie mam nic do jedzenia dla psów . -Pomyślałam i biorąc kasę do kieszeni chciałam już wychodzić do sklepu ..
- Ale zaraz ty tu nie możesz sam zostać . - Powiedziałam - Idziesz ze mną .
doczepiłam mu smycz do obroży i już we dwójkę udaliśmy się do sklepu . Psom wstęp wzbroniony . Przeczytałam napis na drzwiach sklepu .
-No nic Tofil musisz tu zostać . - Powiedziałam przywiązując go do latarni . - Pańcia zaraz wróci .
po zrobieniu zakupów , kiedy już opuszczałam sklep zauważyłam , ze przy moim piesku kręci się jakiś koleś .
-Ej to twój pies ? - Zapytał nieznajomy .
-Tak - Powiedziałam z deka zaskoczona .
W tym momencie chłopak wstał z klęczek i o targnął włosy z twarzy . Był ładny , nawet bardzo ładny . miał grzywkę zakrywającą mu lewe oko , był ciemnym brunetem . jego oczy były czarne , a jego kolor skóry był dosyć jasny chodziarz ciemniejszy od mojego .
- Hej , jestem Max a ty .? - Zapytał uśmiechnięty chłopak .
-Luiza , ale mów mi Liss . - Powiedziałam podając mu rękę .
- Luiza to nie jest Niemieckie imię . - Stwierdził chłopak .
-Tak jestem polką ale przeprowadziłam się do Magdeburga na stałe . A ty
-ja mieszkam tutaj od 16 lat , czyli od urodzenia . - Powiedział Uśmiechnięty - To ty jesteś tą nową dziewczyną co wprowadziła się na przeciwko mnie ? - zapytał .
Jeżeli chodzi ci o to , ze mieszkam na przeciwko piaskowego domu , to tak .
- Tak , ja tam mieszkam , więc jak by nie patrzeć jesteśmy sąsiadami co nie ?
-tak na to wygląda .
-Poczekaj chwilę , muszę skoczyć do sklepu zaraz wracam to pójdziemy do domu razem ok ? - zaproponował
-Ok . - Uśmiechnęłam się
Max był bardzo sympatyczny , zachowywał się normalnie i jeszcze te jego oczy Hmmmm . Spodobał mi się . Dobrze się z nim gadało i zawsze patrzył mi w oczy achhhh na chwilę się rozpłynęłam , ale to nie trwało długo , ponieważ o mało co jakiś kretyn nie przejechał by mnie motorem .
- jak jedziesz Baranie !- Krzyknęłam wkurzona .
- Co się stało ? - ze sklepu wybiegł zdezorientowany max .
- jakiś kretyn o mało co nie zabił bym mnie o Tofila . - powiedziałam z wyrzutem .
- Na 99 % to był mój ,,niestety" brat . Motocykl był czerwony co nie?
- Tak raczej tak .
- więc to on , tylko ten głupek umie jednego dnia wybić tym motorem cale miasto . - Powiedział nowo poznany z uśmiechem . - na to wygląda . - Dodałam
W drodze do domu , rozmawialiśmy praktycznie na wszystkie możliwe tematy . nawet o bracie Maxa Biernie , który jak się okazało miał 19 lat . Kiedy dochodziliśmy już do naszych domów . Max nieśmiało zapytał .
-Spotkamy się jeszcze kiedyś .?
- Tak czemu nie . -Powiedziałam lekko się uśmiechając .
Niestety miłą atmosferę przerwał nam Tofik , który był najwyraźniej głodny .
-Wiesz ja muszę już lecieć . _ powiedziałam - Toffik chyba przymiera głodem _ dodałam uśmiechnięta .
-tak jego dobro jest najważniejsze . - Zaśmiał się
po pożegnaniu dotarłam do domu . Było już po 19 a , ja nie wiem jakim cudem , ponieważ to cale spotkanie wydawało mi się trwać 5 minut . nakarmiłam psa i sama zjadłam coś dobrego . Oglądając Tv nagle przypomniałam sobie o jutrzejszym spotkaniu z billem . dziwne bo zupełnie o nim zapomniałam . weszłam na górę . W pokoju Billa paliło się światło . Miałam już włączać komputer kiedy z dołu dobiegło ujadanie psa .
- Co się dzieje .? _zapytałam będąc już na dole .
Ale pies przecież by mi nie odpowiedział . Widziałam , że chyba chce on wyjść , więc wyszłam razem z nim . Na dworze było chłodno i zaczynało się po woli ściemniać . z domu mojej sąsiadki zaczęły dobiegać odgłosy kłótni . W końcu z mieszkania wybiegła dziewczyna , miała na sobie niebieską bluzę i szorty . Włosy jej były długawe w kolorze blondu .
- Co się gapisz ? - zapytała
- A co , nie mogę . - odpowiedziałam .
- nie . - dziewczyna mi odpysknęła , była w wieku mniej więcej mojego brata czyli miała chyba 13 lat . Zdziwiło mnie to , ponieważ moja sąsiadka była osobą w podeszłym wieku , więc na pewno to nie była jej córka co najwyżej mogła być to jej wnuczka . Hmmm dziwne nie słyszałam nigdy o kłótni babci z wnuczką . - pomyślałam wchodząc do domu , ponieważ tofik załatwił już swoje potrzeby . po przekroczeniu progu z góry dobiegły mnie odgłosy dzwonka mojego telefony . Na wyświetlaczu widniał napis ,,mama dzwoni "
-Hallo ?
- Cześ skarbie . - Odezwał się cichy głos mojej mamy .
- Wszystko ok ? zapytałam , ponieważ moja mama nie bywała nigdy cicha .
- Nie do końca ...
-To znaczy ?? -Dopytywałam .
- Bo twój brat ....
- Co co z nim!?
- Daj mi skończyć , twój brat miał wypadek , nie jest mu nic poważnego ale to zawsze wypadek .
- A co sie stało ?
- Popisywał się przed koleżkami i, na desce i wpadł pod samochód .
- I co z nim .
- Leży w domu , wypuścili go ze szpitala dosyć szybko , bo był tylko potłuczony .
- Acha , mam się o niego martwić . ?
- Nie nic mu nie jest , nie przejmuj się tym . - A co u cb słychać - Zapytała już trochę weselej .
- A wiesz poznałam wielu ludzi , bardzo fajni , i tata u mnie był , zanczyyy ....
I w tym monecie coś przerwało a właściwie to moja bateria , padła . podłączyłam telefon i po chwili kontynuowałam rozmowę . Po długich dialogach . zeszłam na dół , by zobaczyć co słychać u Tofika , ale ten spał już w najlepsze na kanapie . Słodziak . patrząc na niego mi też zachciało się spać . No ale miałam do tego prawo bo było już po 22.00 . poszłam na górę wykonałam wieczorną toaletę i poszłam spać . Rano obudziło mnie coś mokrego . po chwili otworzyłam oczy , a przed nimi ukazał mi się mokry język mojego psa . To nazywa się pobudka -Pomyślałam . Zrobiłam poranną toaletę i zeszłam na duł na śniadanie . Oczywiście nie zapominając o moim Toffiku , który również był głodny . Po posiłku po raz pierwszy od rana spojrzałam na zegarek , była już 12.00 . Niedługo miałam mieć spotkanie z Billem . Kiedy już skończyłam zmywanie po śniadaniu . Do moich drzwi ktoś zapukał .otworzyłam a moim oczom ukazał się Tom .
- Hej . - Powiedział jak zawsze radosny .
-Siema . Co Cie do mnie sprowadza ? -Zapytałam wpuszczając gitarzystę do domu .
- Emmm jak by to powiedzieć . - chłopak się zmieszał .
- Prosto z mostu .
- Ok . masz coś do jedzenia ?
- Do jedzenia , mam . A o co chodzi .
-Otóż mój brat nie zrobił zakupów a ja jestem przeraźliwie głodny , a w domu były tylko jakieś gruszki , ale ja tego nie będę jadł . A więc masz pożyczyć coś do jedzenia ?
- Tak pewnie , a co byś chciał . - Zaprowadziłam chłopaka do kuchni .
- Emm no nie wiem cokolwiek co da się zjeść .
- Dobra , czekaj robię grzanki .
- Ok . - powiedział zadowolony chłopak .
po przygotowaniu posiłku , Tom wygodnie rozsiadł się przy stole i zaczął jeść . nie zajęło mu to wiele czasu . szybko wciągną siedem grzanek z herbatą i po podziękowaniu opuścił mój dom . ja byłam jedna coraz bardziej śpiąca , bo pies obudził mnie wcześnie , a wić ułożyłam się wygodnie obok Toffika na kanapie i poszłam spać .
Obudziło mnie dzwonienie do drzwi . Spojrzałam zegarek było już po 20 .
- Matko ! - Krzyknęłam podbiegając do drzwi . Przed nimi stał bill .
- Słuchaj ja ci to wytłumaczę , bo widzisz ... Nie dokończyłam bo Bill wyglądał nie ciekawie .
- bo wiesz co , ja też chciałem ci to wytłumaczyć , czemu nie było mię tam na miejscu o umówionej godzinie
W tym momencie ulżyło mi . chłopak nie przyszedł do mnie z pretensjami tylko z wytłumaczeniem się .
- Acha , dobra nie musisz mi się tłumaczyć . - Powiedziałam z uśmiechem i wpuściłam go do środka .
- Co to jest za śliczności ? - zapytał wokalista spoglądając na śpiącego Toffika .
- To jest mój nowy przyjaciel , Toffik , prawda , że słodziak .
- Tak , zdecydowanie . Emmm słuchaj a może byśmy się jutro spodlali - powiedział niepewnie Bill
- Dobra czemu nie . -Powiedziałam .
- Ok . - Chłopak już pewniej .
gadaliśmy o różnych bzdurach , ale głównie to o zespole . Dowiedziałam się wielu rzeczy na ich temat . gadaliśmy w dalszym ciągu kiedy nagle ...
-Lassie - Krzyknęłam .
Ale zaraz co on lub ona robi w moim domu . Prawdopodobnie nie zauważyłam go wchodząc . Podeszłam do koszyka . obok niego stało pudełko z jakimiś dodatkami typu , obroża , kaganiec , smycz itd . Zanim przytuliłam słodziaka , podeszłam do stolika . Na nim leżała karteczka ,a obok niej pieniądze . ,, Witaj Luizo , to ja twój tata . Zaszedłem tutaj w drodze do Austrii . Wyjeżdżam tam na dwa tygodnie . Wrócę prawdopodobnie w tym samym czasie co mama i twój brat . Jak już zauważyłaś w koszyku obok stolika jest pies . jest to samiec . Imię musisz wymyślić sama . Zrobiłem zakupy , i rozpakowałem je . zostawiam ci też trochę kasy na wydatki . Pozdrawiam . Ojczym " No to fajnie . Pomyślałam podchodząc do szczeniaczka . Był on mega słodziutki .
-Będziesz się wabił hmmm .... tak już mam Tofik . - Uśmiechnęłam się i wzięłam mojego nowego przyjaciela na ręce .
Jak na szczenię był on dosyć spory . Postanowiłam go nakarmić . Ale zaraz ja nie mam nic do jedzenia dla psów . -Pomyślałam i biorąc kasę do kieszeni chciałam już wychodzić do sklepu ..
- Ale zaraz ty tu nie możesz sam zostać . - Powiedziałam - Idziesz ze mną .
doczepiłam mu smycz do obroży i już we dwójkę udaliśmy się do sklepu . Psom wstęp wzbroniony . Przeczytałam napis na drzwiach sklepu .
-No nic Tofil musisz tu zostać . - Powiedziałam przywiązując go do latarni . - Pańcia zaraz wróci .
po zrobieniu zakupów , kiedy już opuszczałam sklep zauważyłam , ze przy moim piesku kręci się jakiś koleś .
-Ej to twój pies ? - Zapytał nieznajomy .
-Tak - Powiedziałam z deka zaskoczona .
W tym momencie chłopak wstał z klęczek i o targnął włosy z twarzy . Był ładny , nawet bardzo ładny . miał grzywkę zakrywającą mu lewe oko , był ciemnym brunetem . jego oczy były czarne , a jego kolor skóry był dosyć jasny chodziarz ciemniejszy od mojego .
- Hej , jestem Max a ty .? - Zapytał uśmiechnięty chłopak .
-Luiza , ale mów mi Liss . - Powiedziałam podając mu rękę .
- Luiza to nie jest Niemieckie imię . - Stwierdził chłopak .
-Tak jestem polką ale przeprowadziłam się do Magdeburga na stałe . A ty
-ja mieszkam tutaj od 16 lat , czyli od urodzenia . - Powiedział Uśmiechnięty - To ty jesteś tą nową dziewczyną co wprowadziła się na przeciwko mnie ? - zapytał .
Jeżeli chodzi ci o to , ze mieszkam na przeciwko piaskowego domu , to tak .
- Tak , ja tam mieszkam , więc jak by nie patrzeć jesteśmy sąsiadami co nie ?
-tak na to wygląda .
-Poczekaj chwilę , muszę skoczyć do sklepu zaraz wracam to pójdziemy do domu razem ok ? - zaproponował
-Ok . - Uśmiechnęłam się
Max był bardzo sympatyczny , zachowywał się normalnie i jeszcze te jego oczy Hmmmm . Spodobał mi się . Dobrze się z nim gadało i zawsze patrzył mi w oczy achhhh na chwilę się rozpłynęłam , ale to nie trwało długo , ponieważ o mało co jakiś kretyn nie przejechał by mnie motorem .
- jak jedziesz Baranie !- Krzyknęłam wkurzona .
- Co się stało ? - ze sklepu wybiegł zdezorientowany max .
- jakiś kretyn o mało co nie zabił bym mnie o Tofila . - powiedziałam z wyrzutem .
- Na 99 % to był mój ,,niestety" brat . Motocykl był czerwony co nie?
- Tak raczej tak .
- więc to on , tylko ten głupek umie jednego dnia wybić tym motorem cale miasto . - Powiedział nowo poznany z uśmiechem . - na to wygląda . - Dodałam
W drodze do domu , rozmawialiśmy praktycznie na wszystkie możliwe tematy . nawet o bracie Maxa Biernie , który jak się okazało miał 19 lat . Kiedy dochodziliśmy już do naszych domów . Max nieśmiało zapytał .
-Spotkamy się jeszcze kiedyś .?
- Tak czemu nie . -Powiedziałam lekko się uśmiechając .
Niestety miłą atmosferę przerwał nam Tofik , który był najwyraźniej głodny .
-Wiesz ja muszę już lecieć . _ powiedziałam - Toffik chyba przymiera głodem _ dodałam uśmiechnięta .
-tak jego dobro jest najważniejsze . - Zaśmiał się
po pożegnaniu dotarłam do domu . Było już po 19 a , ja nie wiem jakim cudem , ponieważ to cale spotkanie wydawało mi się trwać 5 minut . nakarmiłam psa i sama zjadłam coś dobrego . Oglądając Tv nagle przypomniałam sobie o jutrzejszym spotkaniu z billem . dziwne bo zupełnie o nim zapomniałam . weszłam na górę . W pokoju Billa paliło się światło . Miałam już włączać komputer kiedy z dołu dobiegło ujadanie psa .
- Co się dzieje .? _zapytałam będąc już na dole .
Ale pies przecież by mi nie odpowiedział . Widziałam , że chyba chce on wyjść , więc wyszłam razem z nim . Na dworze było chłodno i zaczynało się po woli ściemniać . z domu mojej sąsiadki zaczęły dobiegać odgłosy kłótni . W końcu z mieszkania wybiegła dziewczyna , miała na sobie niebieską bluzę i szorty . Włosy jej były długawe w kolorze blondu .
- Co się gapisz ? - zapytała
- A co , nie mogę . - odpowiedziałam .
- nie . - dziewczyna mi odpysknęła , była w wieku mniej więcej mojego brata czyli miała chyba 13 lat . Zdziwiło mnie to , ponieważ moja sąsiadka była osobą w podeszłym wieku , więc na pewno to nie była jej córka co najwyżej mogła być to jej wnuczka . Hmmm dziwne nie słyszałam nigdy o kłótni babci z wnuczką . - pomyślałam wchodząc do domu , ponieważ tofik załatwił już swoje potrzeby . po przekroczeniu progu z góry dobiegły mnie odgłosy dzwonka mojego telefony . Na wyświetlaczu widniał napis ,,mama dzwoni "
-Hallo ?
- Cześ skarbie . - Odezwał się cichy głos mojej mamy .
- Wszystko ok ? zapytałam , ponieważ moja mama nie bywała nigdy cicha .
- Nie do końca ...
-To znaczy ?? -Dopytywałam .
- Bo twój brat ....
- Co co z nim!?
- Daj mi skończyć , twój brat miał wypadek , nie jest mu nic poważnego ale to zawsze wypadek .
- A co sie stało ?
- Popisywał się przed koleżkami i, na desce i wpadł pod samochód .
- I co z nim .
- Leży w domu , wypuścili go ze szpitala dosyć szybko , bo był tylko potłuczony .
- Acha , mam się o niego martwić . ?
- Nie nic mu nie jest , nie przejmuj się tym . - A co u cb słychać - Zapytała już trochę weselej .
- A wiesz poznałam wielu ludzi , bardzo fajni , i tata u mnie był , zanczyyy ....
I w tym monecie coś przerwało a właściwie to moja bateria , padła . podłączyłam telefon i po chwili kontynuowałam rozmowę . Po długich dialogach . zeszłam na dół , by zobaczyć co słychać u Tofika , ale ten spał już w najlepsze na kanapie . Słodziak . patrząc na niego mi też zachciało się spać . No ale miałam do tego prawo bo było już po 22.00 . poszłam na górę wykonałam wieczorną toaletę i poszłam spać . Rano obudziło mnie coś mokrego . po chwili otworzyłam oczy , a przed nimi ukazał mi się mokry język mojego psa . To nazywa się pobudka -Pomyślałam . Zrobiłam poranną toaletę i zeszłam na duł na śniadanie . Oczywiście nie zapominając o moim Toffiku , który również był głodny . Po posiłku po raz pierwszy od rana spojrzałam na zegarek , była już 12.00 . Niedługo miałam mieć spotkanie z Billem . Kiedy już skończyłam zmywanie po śniadaniu . Do moich drzwi ktoś zapukał .otworzyłam a moim oczom ukazał się Tom .
- Hej . - Powiedział jak zawsze radosny .
-Siema . Co Cie do mnie sprowadza ? -Zapytałam wpuszczając gitarzystę do domu .
- Emmm jak by to powiedzieć . - chłopak się zmieszał .
- Prosto z mostu .
- Ok . masz coś do jedzenia ?
- Do jedzenia , mam . A o co chodzi .
-Otóż mój brat nie zrobił zakupów a ja jestem przeraźliwie głodny , a w domu były tylko jakieś gruszki , ale ja tego nie będę jadł . A więc masz pożyczyć coś do jedzenia ?
- Tak pewnie , a co byś chciał . - Zaprowadziłam chłopaka do kuchni .
- Emm no nie wiem cokolwiek co da się zjeść .
- Dobra , czekaj robię grzanki .
- Ok . - powiedział zadowolony chłopak .
po przygotowaniu posiłku , Tom wygodnie rozsiadł się przy stole i zaczął jeść . nie zajęło mu to wiele czasu . szybko wciągną siedem grzanek z herbatą i po podziękowaniu opuścił mój dom . ja byłam jedna coraz bardziej śpiąca , bo pies obudził mnie wcześnie , a wić ułożyłam się wygodnie obok Toffika na kanapie i poszłam spać .
Obudziło mnie dzwonienie do drzwi . Spojrzałam zegarek było już po 20 .
- Matko ! - Krzyknęłam podbiegając do drzwi . Przed nimi stał bill .
- Słuchaj ja ci to wytłumaczę , bo widzisz ... Nie dokończyłam bo Bill wyglądał nie ciekawie .
- bo wiesz co , ja też chciałem ci to wytłumaczyć , czemu nie było mię tam na miejscu o umówionej godzinie
W tym momencie ulżyło mi . chłopak nie przyszedł do mnie z pretensjami tylko z wytłumaczeniem się .
- Acha , dobra nie musisz mi się tłumaczyć . - Powiedziałam z uśmiechem i wpuściłam go do środka .
- Co to jest za śliczności ? - zapytał wokalista spoglądając na śpiącego Toffika .
- To jest mój nowy przyjaciel , Toffik , prawda , że słodziak .
- Tak , zdecydowanie . Emmm słuchaj a może byśmy się jutro spodlali - powiedział niepewnie Bill
- Dobra czemu nie . -Powiedziałam .
- Ok . - Chłopak już pewniej .
gadaliśmy o różnych bzdurach , ale głównie to o zespole . Dowiedziałam się wielu rzeczy na ich temat . gadaliśmy w dalszym ciągu kiedy nagle ...
sobota, 8 października 2011
Ta i co jeszcze .
Wychodzimy już z parku gadając w miłej atmosferze kiedy nagle jakiś koleś przybiegł w naszą stronę i...odepchnął Billa na ziemie ten upadł po czym nieznajomy chłopak wyciągną róż i próbował zabrać mi torebkę .
-Zostaw mnie !!! Zaczęłam krzyczeć . Puszczaj .!
-Pość ją . Krzyczał Bill podnosząc się z ziemi .
-Bo co ?! Zapytał ten cham dopychając mnie .
-Bo to . Bill uderzył gościa prosto w twarz z pięści .
Chłopak mocno się wkurzył i przyłożył nuż do gardła Billa .
Po chwili stało się coś co uratowało tą cała sytuacje . Przybiegł Tom i uderzył tego kolesia tak mocno , ze upadł na ziemie .
-Co ty Sobie Do Cholery Wyobrażasz . !!!rzucasz się na bezbronnych ludzi w środku nocy !! Krzyczał Tom jeszcze głośniej .
W tym samym czasie Bill pozbierał się i podbiegł do m,nie .
- Nic ci się nie stał >
-Nie . Ałła ! Krzyknęłam próbując się podnieść .
-A jednak coś ci jest .
-Boli mnie bardzo tutaj pod żebrami , ten kretyn mnie popchną a ja obiłam się o płot i potem upadłam na ziemię .
- mam nadzieję , ze to nic poważnego .
- raczej nie to tylko zadrapanie ale cholernie boli . Powiedziałam już o wiele spokojniej .
W tym samym czasie Tom załatwił tego gościa i wystraszył go na tyle , ze ten uciekł . po chwili tom stał razem z Billem obok mnie i wracaliśmy bardzo powolnym krokiem do domu .
-ten cham nic ci nie ukradł .? W pewnej chwili zapytał tom .
-nie , na szczęście nie bo przyczepił się do Billa , a mnie tylko popchną .
-Aha , a już cię nie boli . ? Pytał straszy .
-Już o wiele mniej . Powiedziałam i bardzo zmęczonym głosem .
Już po paru minutach znalazłam się przed domem , chłopaki uparli się , ze odprowadzą mnie pod same drzwi . Tak na wszelki wypadek . Kiedy znalazłam się już w domu , szybko udałam się do łazienki i wzięłam prysznic . Po czym poszłam spać . Rano obudziło mnie strasznie jasne światło . Jeszce nigdy o tej porze nie było tak jasno . Dopiero po spojrzeniu na zegarek , zauważyłam , ze to już pięć po trzynastej . OMG przespałam prawie cały dzień . szybko ogarnęłam się i zeszłam do kuchni coś zjeść . W pewnym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi . poszłam otworzyć . Przed drzwiami stal Bill.
-cześć Liss , już wstałaś ?
-Już , chyba dopiero . zaśmiałam się .
-Wiesz co , musisz natychmiast opuścić mieszkanie i udać sie ze mna na próbę .
-Że gdzie ? zapytałam mega zaskoczona .
- No na próbę i to teraz , zaraz .
-Ok tylko wezmę bluzę .
-dobra czekam .
Kiedy już wyszliśmy z domu zauważyłam , ze chłopak prowadzi mnie do czarnego busa .
-Wła la , o to nasza karoca . Proszę wsiadać .
-dzięki . Powiedziałam uśmiechając się .
W samochodzie siedziała już reszta chłopaków , wszyscy oprócz Toma .
-A gdzie twój brat zapytałam po przywitaniu się z chłopakami .
- wiesz on pojedzie tam skuterem .
-Aha a niby czemu .
-Nie wiem być może tak dla szpanu .
-Tak nasz Tomuś kocha się popisywać powiedział Georg .
-Takkk on to wręcz loffcia . Dodał Gustav , śmiejąc sie .
-A gdzie jest ta wasza próba ? zapytałam .
-Emmm no w szopie powiedział po chwili zastanowienie Bill .
-W czym ? Pytałam z przerażeniem i wizją przebywania w jakiejś szopie z czterema muzykami .
- Oj jak dojedziemy to zobaczysz . Wtrącił Geo jak zwykle śmiejąc się .
po paru minutach jazdy dotarliśmy na miejsce . Byl to niewielki budynek w końcowej części miasta otoczony średniej wielkości murem . Przed wejściem stał już czarny skuter Toma .
- A o to nasza szopa , prawda , ze ładna ? pytał Bill .
-Tak mogę powiedzieć , ze jestem wręcz zachwycona tym lokalem . Mówiłam śmiejąc się . Ale z drugiej strony byłam bardzo zadowolona , ze to nie prawdziwa szopa , bo wtedy było by bardzo kiepsko .
Kiedy weszliśmy od progu powitał nas bardzo radosny Tom .
-No wreszcie jesteście nie wiem ile mogę na was czekać . mówił ale bardzo podejrzanie wesoło .
-A tobie co ? zapytałam
-Emmm nie wiem coś mnie napadło , a co ?
-Nic bo taki szalenie radosny jesteś . Powiedziałam
-A widocznie mam swoje powody . Chłopak uśmiechną się .
- Ta i co jeszcze . Powiedziałam .
- Nic . Chłopak zaczął ze mną przekomarzać się .
Po chwili zaczęła się próba . niby wszystko było ok ale jakoś nie mogłam zrozumieć zachowanie tym razem Billa . Dotychczas bardzo radosny wokalista , tym razem wyglądał jakoś inaczej . Tak jak by nie był sobą .
Po próbie wszyscy oprócz Toma zapakowaliśmy się do busa , a młodszy z braci nadal byl taki smutny .
- Bill , co ci się stało ? Zapytałam - Przed próbą byleś taki uchahcany a teraz jesteś bardzo smutny .
- Wiesz to nic takiego . Powiedział wokalista próbując się uśmiechnąć .
- Wdzie przecież no powiedz .
- No ko . Jak zobaczyłem Toma takiego radosnego to nagle uświadomiłem sobie co tak naprawdę wydarzyło się wczoraj w nocy .
-A co niby ?
-No ten koleś , Tom cie obronił a ja sama widziałaś nic nie zrobiłem .
-Ale Bill co ty mogłeś zrobić przecież on postawił ci nuż na gardle . O mało ci go nie wbił .
- no ale on potem zaatakował ciebie a ja tam leżałem i nic nie zrobiłem .
- Bill !
-Co ,?
-Przestań , to nie twoja wina , byłeś w szoku , na szczęście on nie zrobił mi nic i wszystko jest ok , przestań się zadręczać . Rozumiesz . ?
-Tak ... dzięki już mi lepiej .
- A co wy sobie tak szepczecie ? Hmmm pytał Gucio .
-A wiesz obgadujemy cie . Powiedział bill już uśmiechnięty .
- No wiecie .
- Co ?
-Nic . Powiedział Gucio wyraźnie sfochany .
I po tych słowach nie wiedzieć czemu wszystkich ogarną śmiech . a Gucio udawał , ze go to nie śmieszy chociaż praktycznie nie mógł już wytrzymać .
-Dobra wysiadamy . Powiedział Georg .
- Nom wreszcie , już nie mogłem wytrzymać z tym prostactwem . Powiedział Gucio .
- Hah hrabia się znalazł . Stwierdził Bill .
- No a co nie wolno ? Bronił się Gucio .
- Wolno , wolno . Dodałam .
jak już wysiedliśmy przed domem Georga wszyscy rozeszliśmy się w swoich kierunkach .
-Emmm Liss ?
-tak
-Dałabyś się zaprosić na no wiesz ...
- Na co ?
- No na yyyyyy spotkanie ... Wydukał zawstydzony Bill .
- Na spotkanie powiadasz . Powiedziałam z wielkim zaskoczeniem .
- Tak na randkę . Bill juz pewniej . Ale w tej chwili zrobił się czerwony , bo przecież powiedział wyraźnie randka , a bardzo mu zależało na tym by prawdziwy cel tego spotkania był ukryty .
- No dobra . Uśmiechnęłam się .
- Oj jak fajnie . Bill zaczął skakać i wariować . - Matko myślałem , ze się nie zgodzisz . łiiiiii . Krzyczał bill .
- Cicho , ludzie patrzą . Powiedziałam nie mogąc powstrzymać śmiechu . - A kiedy i gdzie ?
- Hmmm możne jutro w parku o 16.00 Co ?
- Dobra , zgoda przyjdę .
- Super !!! Bill już o wiele spokojniej .
-Nom .
To ja już lecę , powiedziałam do niego , ponieważ staliśmy już przed jego domem .
- To do jutra ! Powiedział Bill .
- Nom Pa !
u Billa .
-Matko , tom jaki ja jestem szczęśliwy matko zaraz zwariuję . Krzyczał Bill od progu .
-A to niby czemu . Na próbie byłeś taki smutny a teraz .
- Oj udało mi się , .
- Udało ci się co ?
-No zaprosić Liss na randkę , wreszcie . Miałem zrobić to już wczoraj , ale ta cała sytuacja itd .
-Aha mój braciszek się zakochał ?
- Nie wiem czy zakochał , ale wiem , ze na pewno bardzo ja lubię . Ona jest zupełnie inna niz te wszystkie inne dziewczyny . Jst taka , no cudna . Powiedział młodszy .
-Czyli ją kochasz . Stwierdził starszy .
młodszy na chwile stanął jak wryty . Patrzył się przed siebie jak zahipnotyzowany .
-Bill ej , jesteś tam , w środku ?
Bill !!
- Tak kocham ja !! Powiedział młodszy i pobiegł do swojego pokoju . Popatrzył w okno balkonu i Tak Liss była w swoim pokoju i prawdopodobnie siedziała przed komputerem . Bill położył się na łóżku i patrząc w sufit napawał się uczuciem miłości do tej dziewczyny .
u Liss
Weszłam do domu i szybko zawędrowałam na górę do swojego pokoju . Zanim włączyłam komputer Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać . Spotkanie czyli randka . Nie wierzę w to . Przecież ot nie możliwe . Znam go Dopiero od 3 dni a tu już randka . Coś w tym musi być . A jak on się we mnie zakochał . Przecież nasza różnica wieku to prawie 7 lat . O masakro po co ja się an to godzialm . Ale z drugiej strony to bardzo miło . I kto wie może ja też go kocham ale o tym nie wiem . Myślałam . Po czym włączyłam komputer ale , ze nie było nic ciekawego do robienia równie szybko go wyłączyłam i zeszłam na dół a tam...
-Zostaw mnie !!! Zaczęłam krzyczeć . Puszczaj .!
-Pość ją . Krzyczał Bill podnosząc się z ziemi .
-Bo co ?! Zapytał ten cham dopychając mnie .
-Bo to . Bill uderzył gościa prosto w twarz z pięści .
Chłopak mocno się wkurzył i przyłożył nuż do gardła Billa .
Po chwili stało się coś co uratowało tą cała sytuacje . Przybiegł Tom i uderzył tego kolesia tak mocno , ze upadł na ziemie .
-Co ty Sobie Do Cholery Wyobrażasz . !!!rzucasz się na bezbronnych ludzi w środku nocy !! Krzyczał Tom jeszcze głośniej .
W tym samym czasie Bill pozbierał się i podbiegł do m,nie .
- Nic ci się nie stał >
-Nie . Ałła ! Krzyknęłam próbując się podnieść .
-A jednak coś ci jest .
-Boli mnie bardzo tutaj pod żebrami , ten kretyn mnie popchną a ja obiłam się o płot i potem upadłam na ziemię .
- mam nadzieję , ze to nic poważnego .
- raczej nie to tylko zadrapanie ale cholernie boli . Powiedziałam już o wiele spokojniej .
W tym samym czasie Tom załatwił tego gościa i wystraszył go na tyle , ze ten uciekł . po chwili tom stał razem z Billem obok mnie i wracaliśmy bardzo powolnym krokiem do domu .
-ten cham nic ci nie ukradł .? W pewnej chwili zapytał tom .
-nie , na szczęście nie bo przyczepił się do Billa , a mnie tylko popchną .
-Aha , a już cię nie boli . ? Pytał straszy .
-Już o wiele mniej . Powiedziałam i bardzo zmęczonym głosem .
Już po paru minutach znalazłam się przed domem , chłopaki uparli się , ze odprowadzą mnie pod same drzwi . Tak na wszelki wypadek . Kiedy znalazłam się już w domu , szybko udałam się do łazienki i wzięłam prysznic . Po czym poszłam spać . Rano obudziło mnie strasznie jasne światło . Jeszce nigdy o tej porze nie było tak jasno . Dopiero po spojrzeniu na zegarek , zauważyłam , ze to już pięć po trzynastej . OMG przespałam prawie cały dzień . szybko ogarnęłam się i zeszłam do kuchni coś zjeść . W pewnym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi . poszłam otworzyć . Przed drzwiami stal Bill.
-cześć Liss , już wstałaś ?
-Już , chyba dopiero . zaśmiałam się .
-Wiesz co , musisz natychmiast opuścić mieszkanie i udać sie ze mna na próbę .
-Że gdzie ? zapytałam mega zaskoczona .
- No na próbę i to teraz , zaraz .
-Ok tylko wezmę bluzę .
-dobra czekam .
Kiedy już wyszliśmy z domu zauważyłam , ze chłopak prowadzi mnie do czarnego busa .
-Wła la , o to nasza karoca . Proszę wsiadać .
-dzięki . Powiedziałam uśmiechając się .
W samochodzie siedziała już reszta chłopaków , wszyscy oprócz Toma .
-A gdzie twój brat zapytałam po przywitaniu się z chłopakami .
- wiesz on pojedzie tam skuterem .
-Aha a niby czemu .
-Nie wiem być może tak dla szpanu .
-Tak nasz Tomuś kocha się popisywać powiedział Georg .
-Takkk on to wręcz loffcia . Dodał Gustav , śmiejąc sie .
-A gdzie jest ta wasza próba ? zapytałam .
-Emmm no w szopie powiedział po chwili zastanowienie Bill .
-W czym ? Pytałam z przerażeniem i wizją przebywania w jakiejś szopie z czterema muzykami .
- Oj jak dojedziemy to zobaczysz . Wtrącił Geo jak zwykle śmiejąc się .
po paru minutach jazdy dotarliśmy na miejsce . Byl to niewielki budynek w końcowej części miasta otoczony średniej wielkości murem . Przed wejściem stał już czarny skuter Toma .
- A o to nasza szopa , prawda , ze ładna ? pytał Bill .
-Tak mogę powiedzieć , ze jestem wręcz zachwycona tym lokalem . Mówiłam śmiejąc się . Ale z drugiej strony byłam bardzo zadowolona , ze to nie prawdziwa szopa , bo wtedy było by bardzo kiepsko .
Kiedy weszliśmy od progu powitał nas bardzo radosny Tom .
-No wreszcie jesteście nie wiem ile mogę na was czekać . mówił ale bardzo podejrzanie wesoło .
-A tobie co ? zapytałam
-Emmm nie wiem coś mnie napadło , a co ?
-Nic bo taki szalenie radosny jesteś . Powiedziałam
-A widocznie mam swoje powody . Chłopak uśmiechną się .
- Ta i co jeszcze . Powiedziałam .
- Nic . Chłopak zaczął ze mną przekomarzać się .
Po chwili zaczęła się próba . niby wszystko było ok ale jakoś nie mogłam zrozumieć zachowanie tym razem Billa . Dotychczas bardzo radosny wokalista , tym razem wyglądał jakoś inaczej . Tak jak by nie był sobą .
Po próbie wszyscy oprócz Toma zapakowaliśmy się do busa , a młodszy z braci nadal byl taki smutny .
- Bill , co ci się stało ? Zapytałam - Przed próbą byleś taki uchahcany a teraz jesteś bardzo smutny .
- Wiesz to nic takiego . Powiedział wokalista próbując się uśmiechnąć .
- Wdzie przecież no powiedz .
- No ko . Jak zobaczyłem Toma takiego radosnego to nagle uświadomiłem sobie co tak naprawdę wydarzyło się wczoraj w nocy .
-A co niby ?
-No ten koleś , Tom cie obronił a ja sama widziałaś nic nie zrobiłem .
-Ale Bill co ty mogłeś zrobić przecież on postawił ci nuż na gardle . O mało ci go nie wbił .
- no ale on potem zaatakował ciebie a ja tam leżałem i nic nie zrobiłem .
- Bill !
-Co ,?
-Przestań , to nie twoja wina , byłeś w szoku , na szczęście on nie zrobił mi nic i wszystko jest ok , przestań się zadręczać . Rozumiesz . ?
-Tak ... dzięki już mi lepiej .
- A co wy sobie tak szepczecie ? Hmmm pytał Gucio .
-A wiesz obgadujemy cie . Powiedział bill już uśmiechnięty .
- No wiecie .
- Co ?
-Nic . Powiedział Gucio wyraźnie sfochany .
I po tych słowach nie wiedzieć czemu wszystkich ogarną śmiech . a Gucio udawał , ze go to nie śmieszy chociaż praktycznie nie mógł już wytrzymać .
-Dobra wysiadamy . Powiedział Georg .
- Nom wreszcie , już nie mogłem wytrzymać z tym prostactwem . Powiedział Gucio .
- Hah hrabia się znalazł . Stwierdził Bill .
- No a co nie wolno ? Bronił się Gucio .
- Wolno , wolno . Dodałam .
jak już wysiedliśmy przed domem Georga wszyscy rozeszliśmy się w swoich kierunkach .
-Emmm Liss ?
-tak
-Dałabyś się zaprosić na no wiesz ...
- Na co ?
- No na yyyyyy spotkanie ... Wydukał zawstydzony Bill .
- Na spotkanie powiadasz . Powiedziałam z wielkim zaskoczeniem .
- Tak na randkę . Bill juz pewniej . Ale w tej chwili zrobił się czerwony , bo przecież powiedział wyraźnie randka , a bardzo mu zależało na tym by prawdziwy cel tego spotkania był ukryty .
- No dobra . Uśmiechnęłam się .
- Oj jak fajnie . Bill zaczął skakać i wariować . - Matko myślałem , ze się nie zgodzisz . łiiiiii . Krzyczał bill .
- Cicho , ludzie patrzą . Powiedziałam nie mogąc powstrzymać śmiechu . - A kiedy i gdzie ?
- Hmmm możne jutro w parku o 16.00 Co ?
- Dobra , zgoda przyjdę .
- Super !!! Bill już o wiele spokojniej .
-Nom .
To ja już lecę , powiedziałam do niego , ponieważ staliśmy już przed jego domem .
- To do jutra ! Powiedział Bill .
- Nom Pa !
u Billa .
-Matko , tom jaki ja jestem szczęśliwy matko zaraz zwariuję . Krzyczał Bill od progu .
-A to niby czemu . Na próbie byłeś taki smutny a teraz .
- Oj udało mi się , .
- Udało ci się co ?
-No zaprosić Liss na randkę , wreszcie . Miałem zrobić to już wczoraj , ale ta cała sytuacja itd .
-Aha mój braciszek się zakochał ?
- Nie wiem czy zakochał , ale wiem , ze na pewno bardzo ja lubię . Ona jest zupełnie inna niz te wszystkie inne dziewczyny . Jst taka , no cudna . Powiedział młodszy .
-Czyli ją kochasz . Stwierdził starszy .
młodszy na chwile stanął jak wryty . Patrzył się przed siebie jak zahipnotyzowany .
-Bill ej , jesteś tam , w środku ?
Bill !!
- Tak kocham ja !! Powiedział młodszy i pobiegł do swojego pokoju . Popatrzył w okno balkonu i Tak Liss była w swoim pokoju i prawdopodobnie siedziała przed komputerem . Bill położył się na łóżku i patrząc w sufit napawał się uczuciem miłości do tej dziewczyny .
u Liss
Weszłam do domu i szybko zawędrowałam na górę do swojego pokoju . Zanim włączyłam komputer Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać . Spotkanie czyli randka . Nie wierzę w to . Przecież ot nie możliwe . Znam go Dopiero od 3 dni a tu już randka . Coś w tym musi być . A jak on się we mnie zakochał . Przecież nasza różnica wieku to prawie 7 lat . O masakro po co ja się an to godzialm . Ale z drugiej strony to bardzo miło . I kto wie może ja też go kocham ale o tym nie wiem . Myślałam . Po czym włączyłam komputer ale , ze nie było nic ciekawego do robienia równie szybko go wyłączyłam i zeszłam na dół a tam...
Ty Idioto .
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi ...A właściwie ktoś mocno walił w moje drzwi , dzwonił , pukał . czyli mega się dobijał . Przestraszyłam się . Podeszłam do drzwi , powoli otworzyłam je i do mojego domu wparował koleś . Miał długawe brązowe włosy , które zakryły mu twarz a na jego koszulce widniał napis Metalica .
-I co już mnie nie gonią , są tam . Sapał nieznajomy chłopak
-Ale które ?
-Teee one no jaki i tam no dziewczyny ...
-Jakie ?
-Oj sam sprawdzę . Wyjrzał przez okno . - Nie ma UFFF Możesz dać mi wody , wody pliss !!
-Dobra czekaj tu . Udałam się do kuchni i nalałam pełen kubek wody . Dałam ją mu .
-Jeszcze , wody , jeszcze !
-Ok i zrobiłam to samo co przed chwilą .
-Dobra spadam dzięki . Powiedział chłopczyna .
-Dobra , nara . Powiedziałam .
Byłam w mega szoku , chociaż takie rzeczy to już powoli przestały mnie dziwić . Po chwili postanowiłam sobie coś przekąsić no ale w domu do jedzenia były tylko sucharki i sałata . Masakra i niby co ja miałam z tego zrobić . Wzięłam kasę i udałam się odi sklepu . Wiedziałam gdzie on jest , ponieważ jak jechałam do nowego domu patrzyła się u okno i zapamiętałam drogę . W sklepie była mega kolejka . Jak już się z tym uporałam to udałam się do wyjścia . A w nim wpadł na manie jakiś chłopak .
-Oj sorry , nie chciałem . Powiedział zdezorientowany . - Nic ci nie jest ? Zapytał .
- Nie jest ok . Jak się już podniosłam ujrzałam jego twarz miał okulary i włosy w kolorze blond , Był trochę wyższy ode mnie .
-Jestem niezdarny .
Spoko a kto nie jet . Uśmiechnęłam się lekko .
-Dokładnie . Powiedział odwzajemniając uśmiech . - Nazywam się Gustaw a tyn ?
- Lisa . Miło mi xd .Muszę już lecieć powiedziałam .
-Do zobaczenia . Odpowiedział z uśmiechem .
A jednak są tu normalni ludzie którzy nie ładują się z krzykiem do mieszkania . Pomyślałam sobie i udałam się do domku . W środku rozpakowałam zakupy i zabrałam sie do robienia obiadu . Hmmm co by tu może frytki z mikrofalówki albo pizza do mikrofalówki xd . zaczęłam się śmiać . Wygrała pizza . Po posiłku poszłam oglądać Tv . Było tam coś o pogodzie , podobno miało dziś w nocy bardzo padać . W sumie nie obeszło nie to bo byłam w ciepłym domku . Postanowiłam więc zadzwonić do rodziców . To co usłyszałam zamurowało mnie . A najbardziej słowa mojej mamy ,, Zostajemy w Polsce Jeszce dwa tygodnie ciocia Magda złamała nogę a wujka nie ma w domu bo jest w trasie z jego zespołem jazzowym będzie dopiero za trzy tygodnie . Przykro mi '' Tka rzeczywiście tobie jest przykro Pomyślałam a ja miała 2 tygodnie siedzieć sama w domu . Zajęłam się jakimiś głupotami i nawet nie zauważyłam kiedy było już grubo po północy . Tak Rysowanie mangi i prostowanie włosów jest baardzo wciągające pomyślałam . byłam tak zmęczona , ze nie mogłabym dowlec się na górę . Ułożyłam się na kanapie i zdążyłam spojrzeć tylko na moment w okno padało a ja natychmiast zasnęłam . Ze snu wybudziło mnie o dziwo ciche ! pukanie do drzwi dziwne , bo zawsze myślałam , ze by mnie obudzić trzeba się bardzo wysilić a tu proszę . Zdziwiło mnie to , ponieważ było koło 3 w nocy . podeszłam zaniepokojona do drzwi a za nimi ... Stała postać w długich , czarnych włosach i bardzo rozmazanym makijażu . Postać przypominała mi dziewczynę z tego horroru wychodzącą ze studni .
-Mogę wejść ? Zapytał chłopak . Głos jego brzmiał znajomo .
- Tak a sorry ja kojarzę twój głos ale ktoś ty . ?
-AA Bill pamiętasz ten z za zasłonki . Uśmiechną sie
-Aha spoko pewnie wchodź . a co ty robisz u mnie przed domem w deszczu o 3 w nocy .
-A więc . Byłem z moim bratem i kolegami na imprezie muzycznej i jak to mój brat ma w zwyczaju zabalował i znalazł sobie jakaś dziewczynę i się do niej przyczepił . A moi kumple poginęli . ja postanowiłem zachować resztki godności i podszedłem do domu . Tyko przed domem przypomniało mi się , ze Tom ma klucze . I ta dam znalazłem się w burzy , przed domem bez kluczy , więc pomyślałem o tobie , mam nadzieję , ze przechowasz mnie u siebie przynajmniej do rana bo coś sobie myślę ,że on tam bardzo długo zostanie .
-Spoko też mam brata . Uśmiechnęłam się - Więc wiem jak to z nimi jest . Teraz trzeba cię gdzieś ulokować . możne na fotelu albo kanapie ? Zapytałam
-To całkiem fajna opcja szczególnie ta z fotelem . I zaczął się śmiać . A ja razem z nim . W końcu doszliśmy do porozumienia . Bill spał na kanapie a ja u siebie w pokoju . Rano obudził mnie straszny hałas zerwałam się z łóżka i pobiegłam na dół . a tam zobaczyłam chłopaka zawiniętego w koc przygniecionego stolikiem .
-Pomóż mi ! Krzyczał
-Zaraz spokojnie bez nerw . Podałam mu rękę i wyciągnęłam z tego czegoś .
-dzięki . Powiedział zmieszany.
-jak ty się tam znalazłeś?
-śniło mi się , ze goni mnie słoń w sukience a ja uciekam do jakiejś jaskini i tam był dól i ja tam wpadłem ii
-dobra nie kończ , masz mega sny xd zaczęłam się śmiać nie wiem z czego .
-Bardzo śmieszne . Wiesz ja już muszę lecieć bo mój brat się już pewnie przytoczył do domu i ktoś się musi nim zająć .
-Rozumiem . Odprowadziłam go do wyjścia .
-Dzieki gdyby nie ty to nocowałbym w ogródku . Wiesz chcę ci się odwdzięczyć , więc zapraszam cię do mnie do domu na kolację . Przyjdziesz .?
-Pewnie . Tylko ty coś ugotuj .
-Tak ja to będzie pizza z mikrofalówki .
-Dobra xd .
I poszedł . A ja udałam się do łazienki w celu ogarnięcia się bo spałam w tym samym ubraniu co chodziłam wczoraj . kiedy już wyglądałam jak człowiek to poszłam zjeść śniadanie .
W tym samym czasie u Billa ...
-Ty idioto . Przywitał Billa Tom . -Gdzie ty do cholery byłeś całą noc . Pytał starszy bliźniak .
-A ty jak zwykle szlajałeś się nie wiadomo z kim i gdzie .
-Sorry ale ja jestem starszy a ty to pfff młodzieniec i nie powinieneś nie wraca do domu na noc .
-10 minut różnicy pff . Też coś . Dobra idę do pokoju .
-To idź . Powiedział Tom oschle .
i znów uu mnie ...
Była już siedemnasta . Wiec zaczęłam się szykować do tej kolacji. Po dwóch godzinach wyszłam odstawiona z łazienki . Miałam na sonie szary top z obrazkiem , turki , trampki za kostkę i czarna ramoneskę . Wyprostowane włosy i lekki makijaż yah w końcu wyglądałam jak dziewczyna . Wzięłam jeszcze torebkę i udałam się w stronę domu Billa . po chwili stałam przed dużymi brązowymi drzwiami delikatnie zapukałam . drzwi otworzył mi wysoki chłopak z czarnymi warkoczykami i kolczykiem w wardze .
-Yyy ktoś ty . Zapytał
-Liss ja do Billa . Powiedziałam .
-Bill ! Jakaś twoja fanka przyszła . Krzykną chłopak . - Nazywa się Liss .
-Wpuść ją . Usłyszałam głos dochodzący z wnętrza domu .
-Ok wejdź . Powiedział z uśmiechem chłopak , który otworzył mi drzwi .
Po wejściu ujrzałam duże przestronne wnętrze . Wszędzie były zdjęcia Tokio Hotel . I w tym momencie zaczęłam kojarzyć fakty . Dlaczego miałabym zwariować , i czego ten chłopak nazwał mnie fanką Billa .
Na zdjęciach było też tych dwóch chłopaków , których udało mi się poznać . Aha i wszystko jasne . Pomyślałam . W końcu ujrzałam Billa w śmiesznym fartuszku wychodzącego z kuchni .
-Wreszcie jesteś . Powiedział .
-Nom jestem ;D
I poszliśmy do jadalni zjeść to co on ugotował . Było to nawet w miarę . Tylko to wszystko było za słone . Ale mówiłam , ze mi smakuje . W pewnym momencie dosiadł się do nas Tom .
- Tak to jest właśnie mój brat Tom . Zaczął Bill .
- Hejka sorka za tą fankę Tak jakoś wyszło .
-Spoko nie ma sprawy . Emmm mam pytanie .
- Pytaj . Powiedział młodszy .
-To wy gracie w tym Tokio Hotel możne .
- Tak . Podziałał Uśmiechnięty Tom .
-Sorka ale ja was nie poznałam bo tak szczerze to o was nie słyszałam , znaczy mój brat was słuch a ja to nie bardzo . Stwierdziłam
-Spoko my też siebie nie słuchamy . Powiedział xd Wolimy Inny styl do słuchania ale kochamy śpiewać to co śpiewany . powiedzieli razem .
-Aha spoko . Uśmiechnęłam się .
-Może pójdziemy gdzieś we trójkę co . Zapytał Tom .
-Ok . powiedziałam chórem razem z billem
I poszliśmy , wędrowaliśmy długimi alejkami po parku w pewnym momencie Bill wpadł na pomysł .
-Idziemy nad jezioro . Powiedział zadowolony.
-Dobra . powiedziałam
-Ale do jeziora się ścigamy ok ? zapytał Tom .
-Dobra .
I biegliśmy . było już późno ale nadal w parku byli ludzie . Biegnąc w pewnym momencie obejrzałam się za siebie a tam Bill wpadł na jakiś krzak i za nic nie mógł się z niego wyplątać .
-Niezdara . Krzyczał to stojąc już jako pierwszy nad jeziorem .
-Nie prawda . Krzyczał Bill Jeszce głośniej Wyłażąc powoli z krzaków . .
Kiedy byliśmy nad jeziorem dopadła mnie i Billa głupawka . Darliśmy się jak opętani aż wreszcie do głowy wpadł nam szatański plan . i po chwil;i Plusk i Tm Siedział w wodzie z zaskoczoną miną
-Oj mój biedniutki braciszek postanowił się wreszcie wykąpać , toteż muchy do niego nie będą się w końcu zlatywały . Śmiał się Bill .
- Tak to patrz . I Tom pociągną Billa za nogę , a bill chwycił się mnie o oto we trojkę siedzieliśmy w wodzie nie mogąc powstrzymać się ze śmiechu .
-Dobra koniec tego ja wracam do domu . Powiedzialam wyłażąc z wody .
- a czemu pytał Bill.
-Późno już a po za tm wyglądam jak nieszczęście i lepiej by mnie nikt nie widział .
Rozumiem to ja cię odprowazdę . Powiedzial Bill.
-nie trzeba
-Ale ty nie znasz drogi . Odparł .
-No fakt . To chodź . A ty Tom długo masz zamiar tam zostać .
-Mi jest tu wygodnie . Zostaje powiedzial śmiejąc się
-Ok . jak chcesz Stwierdził Bill i poszliśmy we dwójkę w kierunku domu .
-Zimno co nie . Powiedzial
-nom trochę tak , a to wszystko pzrez to , ze zażyliśmy kąpieli w jeziorze .
-Nom fakt . śmiał się Bill .
Wychodzimy już z parku gadając w miłej atmosferze kiedy nagle jakiś koleś przybiegł w naszą stronę i...
-I co już mnie nie gonią , są tam . Sapał nieznajomy chłopak
-Ale które ?
-Teee one no jaki i tam no dziewczyny ...
-Jakie ?
-Oj sam sprawdzę . Wyjrzał przez okno . - Nie ma UFFF Możesz dać mi wody , wody pliss !!
-Dobra czekaj tu . Udałam się do kuchni i nalałam pełen kubek wody . Dałam ją mu .
-Jeszcze , wody , jeszcze !
-Ok i zrobiłam to samo co przed chwilą .
-Dobra spadam dzięki . Powiedział chłopczyna .
-Dobra , nara . Powiedziałam .
Byłam w mega szoku , chociaż takie rzeczy to już powoli przestały mnie dziwić . Po chwili postanowiłam sobie coś przekąsić no ale w domu do jedzenia były tylko sucharki i sałata . Masakra i niby co ja miałam z tego zrobić . Wzięłam kasę i udałam się odi sklepu . Wiedziałam gdzie on jest , ponieważ jak jechałam do nowego domu patrzyła się u okno i zapamiętałam drogę . W sklepie była mega kolejka . Jak już się z tym uporałam to udałam się do wyjścia . A w nim wpadł na manie jakiś chłopak .
-Oj sorry , nie chciałem . Powiedział zdezorientowany . - Nic ci nie jest ? Zapytał .
- Nie jest ok . Jak się już podniosłam ujrzałam jego twarz miał okulary i włosy w kolorze blond , Był trochę wyższy ode mnie .
-Jestem niezdarny .
Spoko a kto nie jet . Uśmiechnęłam się lekko .
-Dokładnie . Powiedział odwzajemniając uśmiech . - Nazywam się Gustaw a tyn ?
- Lisa . Miło mi xd .Muszę już lecieć powiedziałam .
-Do zobaczenia . Odpowiedział z uśmiechem .
A jednak są tu normalni ludzie którzy nie ładują się z krzykiem do mieszkania . Pomyślałam sobie i udałam się do domku . W środku rozpakowałam zakupy i zabrałam sie do robienia obiadu . Hmmm co by tu może frytki z mikrofalówki albo pizza do mikrofalówki xd . zaczęłam się śmiać . Wygrała pizza . Po posiłku poszłam oglądać Tv . Było tam coś o pogodzie , podobno miało dziś w nocy bardzo padać . W sumie nie obeszło nie to bo byłam w ciepłym domku . Postanowiłam więc zadzwonić do rodziców . To co usłyszałam zamurowało mnie . A najbardziej słowa mojej mamy ,, Zostajemy w Polsce Jeszce dwa tygodnie ciocia Magda złamała nogę a wujka nie ma w domu bo jest w trasie z jego zespołem jazzowym będzie dopiero za trzy tygodnie . Przykro mi '' Tka rzeczywiście tobie jest przykro Pomyślałam a ja miała 2 tygodnie siedzieć sama w domu . Zajęłam się jakimiś głupotami i nawet nie zauważyłam kiedy było już grubo po północy . Tak Rysowanie mangi i prostowanie włosów jest baardzo wciągające pomyślałam . byłam tak zmęczona , ze nie mogłabym dowlec się na górę . Ułożyłam się na kanapie i zdążyłam spojrzeć tylko na moment w okno padało a ja natychmiast zasnęłam . Ze snu wybudziło mnie o dziwo ciche ! pukanie do drzwi dziwne , bo zawsze myślałam , ze by mnie obudzić trzeba się bardzo wysilić a tu proszę . Zdziwiło mnie to , ponieważ było koło 3 w nocy . podeszłam zaniepokojona do drzwi a za nimi ... Stała postać w długich , czarnych włosach i bardzo rozmazanym makijażu . Postać przypominała mi dziewczynę z tego horroru wychodzącą ze studni .
-Mogę wejść ? Zapytał chłopak . Głos jego brzmiał znajomo .
- Tak a sorry ja kojarzę twój głos ale ktoś ty . ?
-AA Bill pamiętasz ten z za zasłonki . Uśmiechną sie
-Aha spoko pewnie wchodź . a co ty robisz u mnie przed domem w deszczu o 3 w nocy .
-A więc . Byłem z moim bratem i kolegami na imprezie muzycznej i jak to mój brat ma w zwyczaju zabalował i znalazł sobie jakaś dziewczynę i się do niej przyczepił . A moi kumple poginęli . ja postanowiłem zachować resztki godności i podszedłem do domu . Tyko przed domem przypomniało mi się , ze Tom ma klucze . I ta dam znalazłem się w burzy , przed domem bez kluczy , więc pomyślałem o tobie , mam nadzieję , ze przechowasz mnie u siebie przynajmniej do rana bo coś sobie myślę ,że on tam bardzo długo zostanie .
-Spoko też mam brata . Uśmiechnęłam się - Więc wiem jak to z nimi jest . Teraz trzeba cię gdzieś ulokować . możne na fotelu albo kanapie ? Zapytałam
-To całkiem fajna opcja szczególnie ta z fotelem . I zaczął się śmiać . A ja razem z nim . W końcu doszliśmy do porozumienia . Bill spał na kanapie a ja u siebie w pokoju . Rano obudził mnie straszny hałas zerwałam się z łóżka i pobiegłam na dół . a tam zobaczyłam chłopaka zawiniętego w koc przygniecionego stolikiem .
-Pomóż mi ! Krzyczał
-Zaraz spokojnie bez nerw . Podałam mu rękę i wyciągnęłam z tego czegoś .
-dzięki . Powiedział zmieszany.
-jak ty się tam znalazłeś?
-śniło mi się , ze goni mnie słoń w sukience a ja uciekam do jakiejś jaskini i tam był dól i ja tam wpadłem ii
-dobra nie kończ , masz mega sny xd zaczęłam się śmiać nie wiem z czego .
-Bardzo śmieszne . Wiesz ja już muszę lecieć bo mój brat się już pewnie przytoczył do domu i ktoś się musi nim zająć .
-Rozumiem . Odprowadziłam go do wyjścia .
-Dzieki gdyby nie ty to nocowałbym w ogródku . Wiesz chcę ci się odwdzięczyć , więc zapraszam cię do mnie do domu na kolację . Przyjdziesz .?
-Pewnie . Tylko ty coś ugotuj .
-Tak ja to będzie pizza z mikrofalówki .
-Dobra xd .
I poszedł . A ja udałam się do łazienki w celu ogarnięcia się bo spałam w tym samym ubraniu co chodziłam wczoraj . kiedy już wyglądałam jak człowiek to poszłam zjeść śniadanie .
W tym samym czasie u Billa ...
-Ty idioto . Przywitał Billa Tom . -Gdzie ty do cholery byłeś całą noc . Pytał starszy bliźniak .
-A ty jak zwykle szlajałeś się nie wiadomo z kim i gdzie .
-Sorry ale ja jestem starszy a ty to pfff młodzieniec i nie powinieneś nie wraca do domu na noc .
-10 minut różnicy pff . Też coś . Dobra idę do pokoju .
-To idź . Powiedział Tom oschle .
i znów uu mnie ...
Była już siedemnasta . Wiec zaczęłam się szykować do tej kolacji. Po dwóch godzinach wyszłam odstawiona z łazienki . Miałam na sonie szary top z obrazkiem , turki , trampki za kostkę i czarna ramoneskę . Wyprostowane włosy i lekki makijaż yah w końcu wyglądałam jak dziewczyna . Wzięłam jeszcze torebkę i udałam się w stronę domu Billa . po chwili stałam przed dużymi brązowymi drzwiami delikatnie zapukałam . drzwi otworzył mi wysoki chłopak z czarnymi warkoczykami i kolczykiem w wardze .
-Yyy ktoś ty . Zapytał
-Liss ja do Billa . Powiedziałam .
-Bill ! Jakaś twoja fanka przyszła . Krzykną chłopak . - Nazywa się Liss .
-Wpuść ją . Usłyszałam głos dochodzący z wnętrza domu .
-Ok wejdź . Powiedział z uśmiechem chłopak , który otworzył mi drzwi .
Po wejściu ujrzałam duże przestronne wnętrze . Wszędzie były zdjęcia Tokio Hotel . I w tym momencie zaczęłam kojarzyć fakty . Dlaczego miałabym zwariować , i czego ten chłopak nazwał mnie fanką Billa .
Na zdjęciach było też tych dwóch chłopaków , których udało mi się poznać . Aha i wszystko jasne . Pomyślałam . W końcu ujrzałam Billa w śmiesznym fartuszku wychodzącego z kuchni .
-Wreszcie jesteś . Powiedział .
-Nom jestem ;D
I poszliśmy do jadalni zjeść to co on ugotował . Było to nawet w miarę . Tylko to wszystko było za słone . Ale mówiłam , ze mi smakuje . W pewnym momencie dosiadł się do nas Tom .
- Tak to jest właśnie mój brat Tom . Zaczął Bill .
- Hejka sorka za tą fankę Tak jakoś wyszło .
-Spoko nie ma sprawy . Emmm mam pytanie .
- Pytaj . Powiedział młodszy .
-To wy gracie w tym Tokio Hotel możne .
- Tak . Podziałał Uśmiechnięty Tom .
-Sorka ale ja was nie poznałam bo tak szczerze to o was nie słyszałam , znaczy mój brat was słuch a ja to nie bardzo . Stwierdziłam
-Spoko my też siebie nie słuchamy . Powiedział xd Wolimy Inny styl do słuchania ale kochamy śpiewać to co śpiewany . powiedzieli razem .
-Aha spoko . Uśmiechnęłam się .
-Może pójdziemy gdzieś we trójkę co . Zapytał Tom .
-Ok . powiedziałam chórem razem z billem
I poszliśmy , wędrowaliśmy długimi alejkami po parku w pewnym momencie Bill wpadł na pomysł .
-Idziemy nad jezioro . Powiedział zadowolony.
-Dobra . powiedziałam
-Ale do jeziora się ścigamy ok ? zapytał Tom .
-Dobra .
I biegliśmy . było już późno ale nadal w parku byli ludzie . Biegnąc w pewnym momencie obejrzałam się za siebie a tam Bill wpadł na jakiś krzak i za nic nie mógł się z niego wyplątać .
-Niezdara . Krzyczał to stojąc już jako pierwszy nad jeziorem .
-Nie prawda . Krzyczał Bill Jeszce głośniej Wyłażąc powoli z krzaków . .
Kiedy byliśmy nad jeziorem dopadła mnie i Billa głupawka . Darliśmy się jak opętani aż wreszcie do głowy wpadł nam szatański plan . i po chwil;i Plusk i Tm Siedział w wodzie z zaskoczoną miną
-Oj mój biedniutki braciszek postanowił się wreszcie wykąpać , toteż muchy do niego nie będą się w końcu zlatywały . Śmiał się Bill .
- Tak to patrz . I Tom pociągną Billa za nogę , a bill chwycił się mnie o oto we trojkę siedzieliśmy w wodzie nie mogąc powstrzymać się ze śmiechu .
-Dobra koniec tego ja wracam do domu . Powiedzialam wyłażąc z wody .
- a czemu pytał Bill.
-Późno już a po za tm wyglądam jak nieszczęście i lepiej by mnie nikt nie widział .
Rozumiem to ja cię odprowazdę . Powiedzial Bill.
-nie trzeba
-Ale ty nie znasz drogi . Odparł .
-No fakt . To chodź . A ty Tom długo masz zamiar tam zostać .
-Mi jest tu wygodnie . Zostaje powiedzial śmiejąc się
-Ok . jak chcesz Stwierdził Bill i poszliśmy we dwójkę w kierunku domu .
-Zimno co nie . Powiedzial
-nom trochę tak , a to wszystko pzrez to , ze zażyliśmy kąpieli w jeziorze .
-Nom fakt . śmiał się Bill .
Wychodzimy już z parku gadając w miłej atmosferze kiedy nagle jakiś koleś przybiegł w naszą stronę i...
Subskrybuj:
Posty (Atom)