Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 9 października 2011

Hej , jestm Max .

Po czym włączyłam komputer ale , ze nie było nic ciekawego do robienia równie szybko go wyłączyłam i zeszłam na dół a tam...w koszyku , na środku salony był mały słodki piesek . Prawdopodobnie owczarek szkocki collie długowłosy.
-Lassie - Krzyknęłam .
Ale zaraz co on lub ona robi w moim domu . Prawdopodobnie nie zauważyłam go wchodząc . Podeszłam do koszyka . obok niego stało pudełko z jakimiś dodatkami typu , obroża , kaganiec , smycz itd . Zanim przytuliłam słodziaka , podeszłam do stolika . Na nim leżała karteczka  ,a obok niej pieniądze . ,, Witaj Luizo , to ja twój tata . Zaszedłem tutaj w drodze do Austrii . Wyjeżdżam tam na dwa tygodnie . Wrócę prawdopodobnie w tym samym czasie co mama i twój brat . Jak już zauważyłaś w koszyku obok stolika jest pies . jest to samiec . Imię musisz wymyślić sama . Zrobiłem zakupy , i rozpakowałem je . zostawiam ci też trochę kasy na wydatki . Pozdrawiam . Ojczym " No to fajnie . Pomyślałam podchodząc do szczeniaczka . Był on  mega słodziutki .
-Będziesz się wabił hmmm .... tak już mam Tofik . - Uśmiechnęłam się i wzięłam mojego nowego przyjaciela na ręce .
Jak na  szczenię był on dosyć spory . Postanowiłam go nakarmić . Ale zaraz ja nie mam nic do jedzenia dla psów . -Pomyślałam i biorąc kasę do kieszeni chciałam już wychodzić do sklepu ..
- Ale zaraz ty tu nie możesz sam zostać . - Powiedziałam - Idziesz ze mną .
doczepiłam mu smycz do obroży i już we dwójkę udaliśmy się do sklepu . Psom wstęp wzbroniony . Przeczytałam napis na drzwiach sklepu .
-No nic Tofil musisz tu zostać . - Powiedziałam przywiązując go do latarni . - Pańcia zaraz wróci .
po zrobieniu zakupów , kiedy już opuszczałam sklep zauważyłam , ze przy moim piesku kręci się jakiś koleś .
-Ej to twój pies ? - Zapytał nieznajomy .
-Tak - Powiedziałam z deka zaskoczona .
W tym momencie chłopak wstał z klęczek i o targnął włosy z twarzy . Był ładny , nawet bardzo ładny . miał grzywkę zakrywającą mu lewe oko , był ciemnym brunetem . jego oczy były czarne , a jego kolor skóry był dosyć jasny chodziarz ciemniejszy od mojego .
- Hej , jestem Max a ty .? - Zapytał uśmiechnięty chłopak .
-Luiza , ale mów mi Liss . - Powiedziałam podając mu rękę .
- Luiza to nie jest Niemieckie imię . - Stwierdził chłopak .
-Tak jestem polką ale przeprowadziłam się do Magdeburga na  stałe . A ty
-ja mieszkam tutaj od 16 lat , czyli od urodzenia . - Powiedział Uśmiechnięty - To ty jesteś tą nową dziewczyną co wprowadziła się na przeciwko mnie ? - zapytał .
Jeżeli chodzi ci o to , ze mieszkam na przeciwko piaskowego domu , to tak .
- Tak , ja tam mieszkam , więc jak by nie patrzeć jesteśmy sąsiadami co nie ?
-tak na to wygląda .
-Poczekaj chwilę , muszę skoczyć do sklepu   zaraz wracam to pójdziemy do domu razem ok ? - zaproponował
-Ok . - Uśmiechnęłam się
Max był bardzo sympatyczny , zachowywał się normalnie i jeszcze te jego oczy Hmmmm . Spodobał mi się . Dobrze się z nim gadało i zawsze patrzył mi w oczy achhhh na chwilę się rozpłynęłam , ale to nie trwało długo , ponieważ o mało co jakiś kretyn nie przejechał by mnie motorem .
- jak jedziesz Baranie !- Krzyknęłam wkurzona .
- Co się stało ? - ze sklepu wybiegł zdezorientowany max .
- jakiś kretyn o mało co nie zabił bym mnie o Tofila . - powiedziałam z wyrzutem .
- Na 99 % to był mój ,,niestety" brat . Motocykl był czerwony co nie?
- Tak raczej tak .
- więc to on , tylko ten głupek umie jednego dnia wybić tym motorem cale miasto . - Powiedział nowo poznany z uśmiechem . - na to wygląda . - Dodałam
W drodze do domu , rozmawialiśmy praktycznie na wszystkie możliwe tematy . nawet o bracie Maxa Biernie , który jak się okazało miał 19 lat . Kiedy dochodziliśmy już do naszych domów . Max nieśmiało zapytał .
-Spotkamy się jeszcze kiedyś .?
- Tak czemu nie . -Powiedziałam lekko się uśmiechając .
Niestety miłą atmosferę przerwał nam Tofik , który był najwyraźniej głodny .
-Wiesz ja muszę już lecieć . _ powiedziałam - Toffik chyba przymiera głodem _ dodałam uśmiechnięta .
-tak jego dobro jest najważniejsze . - Zaśmiał się
po pożegnaniu dotarłam do domu . Było już po 19 a , ja nie wiem jakim cudem , ponieważ to cale spotkanie wydawało mi się trwać 5 minut . nakarmiłam psa i sama zjadłam coś dobrego . Oglądając Tv nagle przypomniałam sobie o jutrzejszym spotkaniu z billem . dziwne bo zupełnie o nim zapomniałam . weszłam na górę . W pokoju Billa paliło się światło . Miałam już włączać komputer kiedy z dołu dobiegło ujadanie psa .
- Co się dzieje .? _zapytałam będąc już na dole .
Ale pies przecież by mi nie odpowiedział . Widziałam , że chyba chce on wyjść , więc wyszłam razem z nim . Na dworze było chłodno i zaczynało się po woli ściemniać . z domu mojej sąsiadki zaczęły dobiegać odgłosy kłótni . W końcu z mieszkania wybiegła dziewczyna , miała na sobie niebieską bluzę i szorty . Włosy jej były długawe w kolorze blondu .
- Co się gapisz ? - zapytała
- A co , nie mogę . - odpowiedziałam .
- nie . - dziewczyna mi odpysknęła , była w wieku mniej więcej mojego brata czyli miała chyba 13 lat . Zdziwiło mnie to , ponieważ moja sąsiadka była osobą w podeszłym wieku , więc na pewno to nie była jej córka co najwyżej mogła być to jej wnuczka . Hmmm dziwne nie słyszałam nigdy o kłótni babci z wnuczką . - pomyślałam wchodząc do domu , ponieważ tofik załatwił już swoje potrzeby . po przekroczeniu progu z góry dobiegły mnie odgłosy dzwonka mojego telefony . Na wyświetlaczu widniał napis ,,mama dzwoni "
-Hallo ?
- Cześ skarbie . - Odezwał się cichy głos mojej mamy .
- Wszystko ok ? zapytałam , ponieważ moja mama nie bywała nigdy cicha .
- Nie do końca ...
-To znaczy ?? -Dopytywałam .
- Bo twój brat ....
- Co co z nim!?
- Daj mi skończyć , twój brat miał wypadek , nie jest mu nic poważnego ale to zawsze wypadek .
- A co sie stało ?
- Popisywał się przed koleżkami i, na desce i wpadł pod samochód .
- I co z nim .
- Leży w domu , wypuścili go  ze szpitala dosyć szybko , bo był tylko potłuczony .
- Acha , mam się o niego martwić . ?
- Nie nic mu nie jest , nie przejmuj się tym . - A co u cb słychać - Zapytała już trochę weselej .
- A wiesz poznałam wielu ludzi , bardzo fajni , i tata u mnie był , zanczyyy ....
I w tym monecie coś przerwało a właściwie to moja bateria , padła . podłączyłam telefon i po chwili kontynuowałam rozmowę . Po długich dialogach . zeszłam na dół , by zobaczyć co słychać u Tofika , ale ten spał już w najlepsze na kanapie . Słodziak . patrząc na niego mi też zachciało się spać . No ale miałam do tego prawo bo było już po 22.00 . poszłam na górę wykonałam wieczorną toaletę i poszłam spać . Rano obudziło mnie coś mokrego . po chwili otworzyłam oczy , a przed nimi ukazał mi się mokry język mojego psa . To nazywa się pobudka -Pomyślałam . Zrobiłam poranną toaletę i zeszłam na duł na śniadanie . Oczywiście nie zapominając o moim Toffiku , który również był głodny . Po posiłku po raz pierwszy od rana spojrzałam na zegarek , była już 12.00 . Niedługo miałam mieć spotkanie z Billem . Kiedy już skończyłam zmywanie po śniadaniu . Do moich drzwi ktoś zapukał .otworzyłam a moim oczom ukazał się Tom .
- Hej . - Powiedział jak zawsze radosny .
-Siema . Co Cie do mnie sprowadza ? -Zapytałam wpuszczając gitarzystę do domu .
- Emmm jak by to powiedzieć . - chłopak się zmieszał .
- Prosto z mostu .
- Ok . masz coś do jedzenia ?
- Do jedzenia , mam . A o co chodzi .
-Otóż mój brat nie zrobił zakupów a ja jestem przeraźliwie głodny , a w domu były tylko jakieś gruszki , ale ja tego nie będę jadł . A więc masz pożyczyć coś do jedzenia ?
- Tak pewnie , a co byś chciał . - Zaprowadziłam chłopaka do kuchni .
- Emm no nie wiem  cokolwiek co da się zjeść .
- Dobra , czekaj robię grzanki .
- Ok . - powiedział zadowolony chłopak .
po przygotowaniu posiłku , Tom wygodnie  rozsiadł się przy stole i zaczął jeść . nie zajęło mu to wiele czasu . szybko wciągną siedem grzanek z herbatą i po podziękowaniu opuścił mój dom . ja byłam jedna coraz bardziej śpiąca , bo pies obudził mnie wcześnie , a wić ułożyłam się wygodnie obok Toffika na kanapie i poszłam spać .
Obudziło mnie dzwonienie do drzwi . Spojrzałam  zegarek było już po 20 .
- Matko ! - Krzyknęłam podbiegając do drzwi . Przed nimi stał bill .
- Słuchaj ja ci to wytłumaczę , bo widzisz ... Nie dokończyłam bo Bill wyglądał nie ciekawie .
- bo wiesz co , ja też chciałem ci to wytłumaczyć , czemu nie było mię  tam na miejscu o umówionej godzinie
W tym momencie ulżyło mi . chłopak nie przyszedł do mnie z pretensjami tylko z wytłumaczeniem się .
- Acha , dobra nie musisz mi się tłumaczyć . - Powiedziałam z uśmiechem i wpuściłam go do środka .
- Co to jest za śliczności ? - zapytał wokalista spoglądając na śpiącego Toffika .
- To jest mój nowy przyjaciel , Toffik , prawda , że słodziak .
- Tak , zdecydowanie . Emmm słuchaj a może byśmy się jutro spodlali - powiedział niepewnie Bill
- Dobra czemu nie . -Powiedziałam .
- Ok . - Chłopak już pewniej .
gadaliśmy o różnych bzdurach , ale głównie to o zespole . Dowiedziałam się wielu rzeczy na ich temat . gadaliśmy w dalszym ciągu kiedy nagle ...

1 komentarz:

  1. mmvvvahahaha powinnaś leczyć ludzi, tymi opowiadaniami xD

    one mnie leczą i za razem zarażają śmiechem xd ;* <3

    OdpowiedzUsuń