Łączna liczba wyświetleń

sobota, 8 października 2011

Ta i co jeszcze .

Wychodzimy już z parku gadając w miłej atmosferze kiedy nagle jakiś koleś przybiegł w naszą stronę i...odepchnął Billa na ziemie ten upadł po czym nieznajomy chłopak wyciągną róż i próbował zabrać mi torebkę .
-Zostaw mnie !!! Zaczęłam krzyczeć . Puszczaj .!
-Pość ją . Krzyczał Bill podnosząc się z ziemi .
-Bo co ?! Zapytał ten cham dopychając mnie .
-Bo to . Bill uderzył gościa prosto w twarz z pięści .
Chłopak mocno się wkurzył i przyłożył nuż do gardła Billa .
Po chwili stało się coś co uratowało tą cała sytuacje . Przybiegł Tom i uderzył tego kolesia tak mocno , ze upadł na ziemie .
-Co ty Sobie Do Cholery Wyobrażasz . !!!rzucasz się na bezbronnych ludzi w środku nocy !! Krzyczał Tom jeszcze głośniej .
W tym samym czasie Bill pozbierał się i podbiegł do m,nie .
- Nic ci się nie stał >
-Nie . Ałła ! Krzyknęłam próbując się podnieść .
-A jednak coś ci jest .
-Boli mnie bardzo tutaj pod żebrami , ten kretyn mnie popchną a ja obiłam się o płot i potem upadłam na ziemię .
- mam nadzieję , ze to nic poważnego .
- raczej nie to tylko zadrapanie ale cholernie boli . Powiedziałam już o wiele spokojniej .
W tym samym czasie Tom załatwił tego gościa i wystraszył go na tyle , ze ten uciekł . po chwili tom stał razem z Billem obok mnie i wracaliśmy bardzo powolnym krokiem do domu .
-ten cham nic ci nie ukradł .? W pewnej chwili zapytał tom .
-nie , na szczęście nie bo przyczepił się do Billa  , a mnie tylko popchną .
-Aha , a już cię nie boli . ? Pytał straszy .
-Już o wiele mniej . Powiedziałam i bardzo zmęczonym głosem .
Już po paru minutach znalazłam się przed domem , chłopaki uparli się , ze odprowadzą mnie pod same drzwi . Tak na wszelki wypadek . Kiedy znalazłam się już w domu , szybko udałam się do łazienki i wzięłam prysznic . Po czym poszłam spać . Rano obudziło mnie strasznie jasne światło . Jeszce nigdy o tej porze nie było tak jasno . Dopiero  po spojrzeniu na zegarek , zauważyłam , ze to już pięć po trzynastej . OMG przespałam prawie cały dzień . szybko ogarnęłam się i zeszłam do kuchni coś zjeść . W pewnym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi . poszłam otworzyć . Przed drzwiami stal Bill.
-cześć Liss , już wstałaś ?
-Już , chyba dopiero . zaśmiałam się .
-Wiesz co , musisz natychmiast opuścić  mieszkanie i udać sie ze mna na próbę .
-Że gdzie ? zapytałam mega zaskoczona .
- No na próbę i to teraz , zaraz .
-Ok tylko wezmę bluzę .
-dobra czekam .
Kiedy już wyszliśmy z domu zauważyłam , ze chłopak prowadzi mnie do czarnego busa .
-Wła la , o to nasza karoca . Proszę wsiadać .
-dzięki  . Powiedziałam uśmiechając się .
W samochodzie siedziała już reszta chłopaków , wszyscy oprócz Toma .
-A gdzie twój brat zapytałam po przywitaniu się z chłopakami .
- wiesz on pojedzie tam skuterem .
-Aha a niby czemu .
-Nie wiem być może tak dla szpanu .
-Tak nasz Tomuś kocha się popisywać  powiedział Georg .
-Takkk on to wręcz loffcia . Dodał Gustav , śmiejąc sie .
-A gdzie jest ta wasza próba ? zapytałam .
-Emmm no w szopie powiedział po chwili zastanowienie Bill .
-W czym ? Pytałam z przerażeniem i wizją przebywania w jakiejś szopie z czterema muzykami .
- Oj jak dojedziemy to zobaczysz . Wtrącił Geo jak zwykle śmiejąc się .
po paru minutach jazdy dotarliśmy na miejsce . Byl to niewielki budynek w końcowej części miasta otoczony średniej wielkości murem . Przed wejściem stał już czarny skuter Toma .
- A o to nasza szopa , prawda , ze ładna ? pytał Bill .
-Tak mogę powiedzieć , ze jestem wręcz zachwycona tym lokalem . Mówiłam śmiejąc się . Ale z drugiej strony byłam bardzo zadowolona , ze to nie prawdziwa szopa , bo wtedy było by bardzo kiepsko .
Kiedy weszliśmy od progu powitał nas bardzo radosny Tom .
-No wreszcie jesteście nie wiem ile mogę na was czekać . mówił ale bardzo podejrzanie wesoło .
-A tobie co ? zapytałam
-Emmm nie wiem coś mnie napadło , a co ?
-Nic bo taki szalenie radosny jesteś . Powiedziałam
-A widocznie mam swoje powody . Chłopak uśmiechną się .
- Ta i co jeszcze . Powiedziałam .
- Nic . Chłopak zaczął ze mną przekomarzać się  .
Po chwili zaczęła się próba . niby wszystko było ok ale jakoś nie mogłam zrozumieć zachowanie tym razem Billa . Dotychczas bardzo radosny wokalista , tym razem wyglądał jakoś inaczej .  Tak jak by nie był sobą .
Po próbie wszyscy oprócz Toma zapakowaliśmy się do busa , a młodszy z braci nadal byl taki smutny .
- Bill , co ci się stało ? Zapytałam - Przed próbą byleś taki uchahcany a teraz jesteś bardzo smutny .
- Wiesz to nic takiego . Powiedział wokalista próbując się uśmiechnąć .
- Wdzie przecież no powiedz .
- No ko . Jak zobaczyłem Toma takiego radosnego to nagle uświadomiłem sobie co tak naprawdę wydarzyło się wczoraj w nocy .
-A co niby ?
-No ten koleś , Tom cie obronił a ja sama widziałaś nic nie zrobiłem .
-Ale Bill co ty mogłeś zrobić przecież on postawił ci nuż na gardle . O mało ci go nie wbił .
- no ale on potem zaatakował ciebie a ja tam leżałem i nic nie zrobiłem .
- Bill !
-Co ,?
-Przestań , to nie twoja wina , byłeś w szoku , na szczęście on nie zrobił mi nic i wszystko jest ok , przestań się zadręczać . Rozumiesz . ?
-Tak ... dzięki już mi lepiej .
- A co wy sobie tak szepczecie ? Hmmm pytał Gucio .
-A wiesz obgadujemy cie . Powiedział bill już uśmiechnięty .
- No wiecie .
- Co ?
-Nic . Powiedział Gucio wyraźnie sfochany .
I po tych słowach nie wiedzieć czemu wszystkich ogarną śmiech . a Gucio udawał , ze go to nie śmieszy chociaż praktycznie nie mógł już wytrzymać .
-Dobra wysiadamy . Powiedział Georg .
- Nom wreszcie , już nie mogłem wytrzymać z tym prostactwem . Powiedział Gucio .
- Hah hrabia się znalazł . Stwierdził Bill .
- No a co nie wolno ?  Bronił się Gucio .
- Wolno , wolno . Dodałam .
jak już wysiedliśmy przed domem Georga wszyscy rozeszliśmy się w swoich kierunkach .
-Emmm Liss ?
-tak
-Dałabyś się zaprosić na no wiesz ...
- Na co ?
- No na yyyyyy spotkanie  ... Wydukał zawstydzony Bill .
- Na spotkanie powiadasz . Powiedziałam z wielkim zaskoczeniem .
- Tak na randkę . Bill juz pewniej . Ale w tej chwili zrobił się czerwony , bo przecież powiedział wyraźnie randka , a bardzo mu zależało na tym by prawdziwy cel tego spotkania był ukryty . 
- No dobra . Uśmiechnęłam się .
- Oj jak fajnie . Bill zaczął skakać i wariować . - Matko myślałem , ze się nie zgodzisz . łiiiiii . Krzyczał bill .
- Cicho , ludzie patrzą . Powiedziałam nie mogąc powstrzymać śmiechu . - A kiedy i gdzie ?
- Hmmm możne jutro w parku o 16.00 Co ?
- Dobra , zgoda przyjdę .
- Super !!! Bill już o wiele spokojniej .

-Nom .
To ja już lecę , powiedziałam do niego , ponieważ staliśmy już przed jego domem .
- To do jutra ! Powiedział Bill .
- Nom Pa !

                                                                            u Billa .

-Matko , tom jaki ja jestem szczęśliwy matko zaraz zwariuję . Krzyczał Bill od progu .
-A to niby czemu . Na próbie byłeś taki smutny a teraz .
- Oj udało mi się , .
- Udało ci się co ?
-No zaprosić Liss na randkę , wreszcie . Miałem zrobić to już wczoraj , ale ta cała sytuacja itd .
-Aha mój braciszek się zakochał ?
- Nie wiem czy zakochał , ale wiem , ze na pewno bardzo ja lubię . Ona jest zupełnie inna niz te wszystkie inne dziewczyny . Jst taka , no cudna . Powiedział młodszy .
-Czyli ją kochasz . Stwierdził starszy .
młodszy na chwile stanął jak wryty . Patrzył się przed siebie jak zahipnotyzowany .
-Bill ej , jesteś tam , w środku ?
Bill !!
- Tak kocham ja !! Powiedział młodszy i pobiegł do swojego pokoju . Popatrzył w okno balkonu i Tak Liss była w swoim pokoju i prawdopodobnie siedziała przed komputerem . Bill położył się na łóżku i patrząc w sufit napawał się uczuciem miłości do tej dziewczyny .

                                                                       u Liss 
Weszłam do domu i szybko zawędrowałam na górę do swojego pokoju . Zanim włączyłam komputer Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać . Spotkanie czyli randka . Nie wierzę w to . Przecież ot nie możliwe . Znam go Dopiero od 3 dni a tu już randka . Coś w tym musi być . A jak on się we mnie zakochał . Przecież nasza różnica wieku to prawie 7 lat . O masakro po co ja się an to godzialm . Ale z drugiej strony to bardzo miło . I kto wie może ja też go kocham ale o tym nie wiem . Myślałam . Po czym włączyłam komputer ale , ze nie było nic ciekawego do robienia równie szybko go wyłączyłam i zeszłam na dół a tam...

2 komentarze:

  1. nie nawidze cię!!!!!!!!!!! ;P
    przez te twoje opowiadania tak sie śmieje ze mnie aż brzuch do tej pory boli xD ;)
    nie no super,super ;*

    OdpowiedzUsuń