Gadaliśmy w dalszym ciągu kiedy nagle ...w domu rozległo się głośne pukanie , a właściwie walenie do drzwi .
- Co to jest ? -Zapytał Bill podchodząc do drzwi .
- Nie wiem , ale weź otwórz bo zaraz drzwi wyważy . - Powiedziałam .
I w tym momencie do mojego domu wparował Georg bardzo wystraszony , wręcz przerażony .
-Ci ci jest ? - Zapytał zdziwiony Bill .
-Boże jak wam powiem to nie uwierzycie .
- Mów ! - Krzyknęłam zamykając drzwi na klucz .
- Otóż - zaczął chłopak . - Szedłem sobie spokojnie do domu , a tu nagle SRU jakiś młody przypierdzielił na motorze w latarnie . Podbiegłem do niego , a ten zaczął na mnie przeklinać i gonił mnie prawie , że do sklepu . Ale tam wpadł w jakieś pudła , a ja zdążyłem uciec .
- Wow to nie źle . - Powiedział zaskoczony Bill .
- Masz wody . - Powiedziałam , podając mu ją .
- dzięki , ty wież co mi trzeba . - Chłopak uśmiechnął po czym osuną się na fotelu . - Matko jak tu wygodnie . - Powiedział wygniatając fotel .
- Uważaj na Tofika ! - Krzykną bill widząc , ze uciekinier kładzie nogi na kanpe .
-Gdzie ty się pchasz z tymi buciorami ! - Krzyknęłam do i tak zdziwionego chłopaka .
- Jaki Tofik ? - zapytał chłopak zdejmując swoje nogi z kanapy .
- No mój szczeniaczek - Powiedziałam .
- Aha - powiedział ciężko osuwając nogi na podłogę .
Po godzinie rozmowy chłopaki rozeszli się do domu . Umówiłam się z Billem na jutro w parku tym razem na 17.00 . spojrzałam na zegarek . Było już późno . Wyszłam jeszcze z Toffikiem , bo mu się zachciało wiecie czego . Po powrocie od razu udałam się prosto do łazienki . Po wieczornej toalecie , wpadłam prosto do łóżka . Rankiem wstałam bardzo wcześnie bo o 8.00 , a to głównie dla tego , że całą noc padał głośny deszcz a rano była burza . Najpierw udałam się do łazienki wykonać poranne czynności , a po tem do kuchni , ponieważ mój brzuch głośno domagał się posiłku . . W pewnym momencie spojrzałam na zegarek , była dokładnie 10.10
- Ktoś mnie kocha ! - Krzyknęłam z pełnymi ustani .
Było to głośne do tego stopnia , ze zbudziłam Toffika i musiałam wyjść z nim na dwór , konkretnie chciał on na spacer .
Tym czasem u Billa .
- Nie no idioto wyłaź stamtąd , nie czaje ile można siedzieć w kiblu !!! - dar5ł się tom do zamkniętych drzwi łazienkowych Tom .
- Cicho ja tu próbuje wyglądać ! - Odkrzykną mu praktycznie śmiejąc się Bill .
- Ty deBILLU !! - Znów Tom .
- Nie wzywaj mojego imienia na daremno - Tym razem , ze śmiechem bill .
- No w końcu wylazło . - powiedział wyraźnie zadowolony Tom widząc wychodzącego brata .
-jak wyglądam ? - Dopytywał się Bill .
- No jak Baba . - Tym razem Tom ze śmiechem .
w tej chwili Bill przywalił Tomowi z całej siły kosmetyczką po głowie .
- Jak ?? - zapytał Bill wkurzony .
-Oj skarbie nie gniewaj się , wujek Tomuś kupi lizaczka i już będzie zgoda . - Tom totalnie ucha chany .
- Lizaczka ?? - bill tym razem nie wytrzymał i i wysmarował swego brata lakierem do paznokci , który właśnie trzymał w ręku po twarzy . - Teraz już jakoś wyglądasz . - Powiedział Bill ledwo powstrzymując się ze śmiechu .
-Ja zawsze wyglądał - Powiedział rezolutnie to wchodząc do łazienki .
Nagle rozległ się potworny krzyk Toma , który najwyraźniej wcześniej nie poczuł , że brat smaruje go lakierem po twarzy .
- Jak tylko to domyje to pożałujesz , ze jesteś moim bratem . - Tm wyraźnie wkurzony na Billa wydzierał się z łazienki .
Bill spokojnie udał się jeść śniadanie .
I znów ja .
Wróciłam ze spaceru z Toffikiem . Byłam bardzo zmęczona bo prawie przez pól godziny biegłam , ponieważ pies ujrzał kota . W domu postanowiłam postarać się by wyglądać perfekcyjnie . Mimo iż miałam do spotkania jeszcze 4 godziny to już zabarykadowałam się w łazience . Wyszłam po 3 godzinach . Miałam perfekcyjnie wyprostowane włosy , podtapirowane na górze , czarne rurki , szary top na ramiączka i biały sweterek . na nogach miałam balerinki w kolorze szarym z białymi diamencikami . Jeszcze tylko czarna gruba bransoletka i stylizacja gotowa . Make up jak zwykle na randkę delikatny . Wyglądam Bosko ! . Przynajmniej tak mi się wydawało . Zeszłam na duł i zrobiłam dużą porcję jedzonka dla Toffika , ponieważ już niedługo miało mnie nie być na spory czas . W końcu wybiła godzina 16.30 . Ja wyszłam z domu i udałam się w kierunku parku . Robiło się dość pochmurno . W centrum parku ujrzałam Billa . Wyglądał bardzo ładnie . miał okulary przeciwsłoneczne ciemne spodnie koszulkę na to czarną skórę , a włosy jego były rozpuszczone .
- Hej - Powiedział z uśmiechem .
- No cześć . - powiedział odwzajemniając uśmiech .
-To dokąd idziemy ? - zapytał .
- Hmm nie wiem , zaproponuj coś .
- To może hmmm , już mam chodź . - chłopak złapał mnie za rękę i pobiegliśmy przed siebie .
Nagle moim oczom ukazał się widok ogromnego , wesołego miasteczka .
- Wlala ! - Krzykną zadowolony .
- Wow ale super . - Powiedziałam zaskoczona .
- To co idziemy . - I znów zaczęliśmy biec .
Dobiegliśmy do takiego faceta , który dał nam wejściówki . Dostaliśmy je za darmo , ponieważ koleś rozpoznał Billa . I w tym momencie mogliśmy już korzystać z każdej rzeczy , która znajdowała się w miasteczku . najpierw udaliśmy się do gabinetu luster , potem na młyn a na końcu do jaskini strachu . Po drodze to tego zaliczyliśmy kilka konkursów i wyszło na to , że odstałam pandę ! Była słodka . Po wyjściu z miasteczka przeszliśmy się z Billem do parku ale innego . Ten był większy i o wiele urokliwszy . Nagle zaczęło padać . razem z chłopakiem zaczęliśmy biec , biegliśmy w deszczu do fontanny . Ludzie patrzyli się na nas jak na wariatów , ale nam to nie przeszkadzało . Byłam zachwycona bo w pewnej chwili poczułam się bardzo wyjątkowo . Nagle chłopak zatrzymał się przed fontanną w kształcie serca i... Pocałował mnie prosto w usta . To było niezwykle niespodziewane ale i magiczne . W pewnym momencie chłopak popatrzył mi w oczy i powiedział
- Jesteś niezwykła , nigdy nie poznałem takiej dziewczyny jak ty .
I w tym momencie Stało się coś czego nie spodziewała bym się nigdy . W tej chwili na Billa rzuciła sie jakaś dziewczyna w efekcie czego wylądował on w fontannie a ona na nim . ja nie wiem czemu zaczęłam się śmiać .
- Sorka pomyliłam cię z kimś . - powiedziała delikatnie i niepewnie zawstydzona dziewczyna . - Nic nie szkodzi . - Powiedział Bill speszony .
Dziewczyna przeprosiła nasi i się zmyla . Bill był jeszcze bardziej mokry niż wcześniej .
- No i na czym stanęło ? - zapytał chłopak wyciskając wodę z rękawów .
-Emmm mieliśmy iść do domu . - Powiedziałam z uśmiechem .
- Aha to pani pozwoli , ze poprowadzę . - szarmancko zwrócił się do mnie .
Lecz to co zrobił mnie zaskoczyło a mianowicie wziął mnie na ręce i położył w fontannie .
- Ej 1 - Krzyknęłam .
- no co teraz jesteśmy mokrzy obydwoje tak samo . - Uśmiechną się i podał rękę .
Teraz już na serio wróciliśmy do domu . W drodze przestało już padać . Bill odprowadził mnie pod same drzwi i pocałował mnie w rękę na pożegnanie . Weszłam do domu . I poczułam się bardzo zmęczona ale i szczęśliwa . W całej drodze do łózka po przez toaletę wieczorną i ulokowanie się w łóżku byłam ciągle uśmiechnięta . Rankiem przywitał mnie głos Toma ?
- Co ty tu robisz ? - zapytałam ledwo żywa chłopaka .
- Emmm sorka ale zostawiłaś drzwi otwarte i pomyślałem , ze cię obudzę bo wiesz mam taką małą sprawę do ciebie .
- No to dawaj . - Powiedziałam zdezorientowana .
- No chodzi o Billa co ty mu wczoraj za narkotyki dałaś , bo jak przyszedł do domu to zachowywał jak by wizą jakieś rozweselacze i to moce . Wyobraź sobie , że mnie obudził w środku nocy tylko po to by powiedzieć mi jaki jest szczęśliwy . Rozumiesz to ?
-Tak ale ja go niczym nie odurzyłam .
- No to nie źle ty na niego działasz skoro on tak sie zachowuje .
- No widzisz . -powiedziałam z uśmiechem i zadowoleniem .
Po zejściu na duł odprowadziłam Toma do drzwi i wyszłam z psem w piżamie na dwór ponieważ mu się zachciało . Po powrocie zaczęło się poranna toaleta , śniadanie , spacer z Toffikiem . Kiedy przechodziłam przez park zauważyłam tam Billa siedzącego na ławce .
- Hej co ty tu robisz . - Zaczęłam .
- Hejka słuchaj chciałem sobie odpocząć od Toma bo on cały czas skrzeczy mi , ze go budzę w środku nocy . A to nie prawda . - Żalił się chłopak .
- rozumiem .
Gadaliśmy jeszcze przez chwilę . W pewnym momencie Bill zauważył , że w naszym kierunku zbliża sie jakiś chłopak . To był Max
- Hej Liss . - Powiedział zupełnie olewając Billa .
- cześć . - Odpowiedziałam trochę zmieszana .
- A ja to co ? - Dopytywał się Bill .
- a ty cześć . - Powiedział od niechcenia .
- Znacie się . ? - Zapytałam
- Taaaa nie stety ..Powiedział Max .
- A czego nie...
- nie ważne .- Powiedział Bill patrząc się na mnie z delikatnym uśmiechem .
Nasza rozmowa dobiegła końca i rozeszliśmy się do domu . W nim jednak czekała na mnie jeszzce większa niespodzianka a mianowicie ...
długo myślałam nad tym jaki dac ci komętarz hmmmmmmm i nie przeciagając powiem tylko ŻE CIĘ KOCHAM xd
OdpowiedzUsuńdzięki to chyba wszystko <3 ;* ; * ;*
super ! kocham Cię ♥ powiadamiaj mnie o nowych notkach na moim profilu na zpytaj albo na blogu : www.tom-kaulitz-i-ja.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuńprosze , pisz szybciej bo umree : ( : ****